The Matrix: Path of Neo jest kalką filmowej trylogii (a poza tym opowiada historie znane z serii filmów animowanych Animatrix), więc oglądamy tu wszystkie najsłynniejsze sceny znane z Jednym z powodów, dla których "Legion" został tak chłodno przyjęty był Joker. Bardzo możliwe, że okazał się niezbyt przekonujący, dlatego, że było go w filmie tak mało. Sam aktor twierdził, że większość najciekawszych scen z jego udziałem usunięto. Prawdę mówiąc, chętnie zobaczylibyśmy, jak ten łotr rozwija skrzydła. W małej salce i kilku kabinach były wyświetlane materiały wideo w tym kultowe sceny z filmów takich jak: "Kaligula", "Tajemnica Brokeback Mountain" czy "Głębokie Gardło". Całość uzupełniała ekspozycja poświęcona cenzurze. Byłam lekko zawiedziona, że właściwie nie pokazano przykładów z innych kultur niż amerykańska. W nadmorskich scenach użyto bowiem aż 200 statystów, co wymagało od filmowców nie tylko sprawnego ogrania sceny pocałunku głównych bohaterów, ale i opanowania tak dużego skupiska ludzi. Sądząc po surowych opiniach krytyków, ale i samych widzów, znacznie lepiej twórcy wywiązali się z tego drugiego zadania. Przed wami 10 scen z jajami w filmach. 1. Dwóch Gniewnych ludzi (2003) Musisz być bardzo ostrożny kiedy przygotowujesz posiłek dla demonicznego terapeuty. Jakakolwiek nieudolność, może grozić utratą zdrowia, a nawet życia. W każdym razie talerz może polecieć tu i tam. Idealne jajka to nie taki piece of cake. 2. Rocky. Witam ;) Zapraszam do oglądania najlepszych scen z polskich filmów moim zdaniem .Pojawią się tu sceny z takich filmów jak : "Chłopaki nie płaczą " , " Por "Nasz sposób na naukę języka angielskiego - #PointOut - #Point OutCzy chcesz wesprzeć kanał, aby nadal tworzyć filmy takie jak ten?Prosimy o skorzystanie z I5t4dkm. Gościł w swoich murach największe sławy świata muzyki, filmu, polityki i biznesu. Przez kilka dni pełnił funkcję Kwatery Głównej Adolfa Hitlera. To tu podczas stanu wojennego esbecy zatrzymali Jacka Kuronia czy Tadeusza Mazowieckiego. Sopocki Grand Hotel, obecnie Sofitel Grand Hotel, zaznaczył też swoją obecność w polskiej kinematografii. Choć w tym przypadku można raczej mówić o wciąż niewykorzystanym potencjale. Jeden z najsłynniejszych symboli Sopotu powstał w 1927 roku. Budowa obszernego gmachu zajęła trzy lata i pochłonęła kwotę 20 milionów guldenów gdańskich. Wyposażony w alternatywny wodociąg wody morskiej, kasyno i dwa schrony przyciągał gości z najdalszych zakątków świata, którzy na miejscu mogli odpocząć przy muzyce oryginalnego amerykańskiego jazz-bandu, a także połechtać podniebienia wytworami słynnych cukierników z Karlovych Varów. Wysokiego statusu hotelu nie umniejszyła ani II wojna światowa, ani okres PRL, w którym bogactwo i przepych Grand Hotelu, jak chyba nigdy wcześniej ani później, tak mocno nie kontrastował z otaczającą rzeczywistością. Budowana przez lata ranga obiektu, ale i charakterystyczny wygląd, nie mogły ujść uwadze filmowców. Przeczytaj więcej historii w cyklu "Filmowe Trójmiasto"Hotelowe widokówkiSecesyjny, lub - jak wielu woli - neobarokowy styl hotelu stanowił idealny materiał na filmowe pocztówki - kadry uwieczniające majestatyczność obiektu, którymi można było do woli ogrywać filmowe plenery. Jeśli więc ekipa zdjęciowa pojawiała się w Sopocie, to prędzej czy później można ją było spotkać w okolicach Grand Hotelu. I choć typowo "widokowa" funkcja budynku niewiele do filmowej fabuły wnosiła, to odpowiednio urozmaicała scenografię i pozwalała widzowi jednoznacznie kojarzyć ekranowe wydarzenia z konkretnym miejscem, w tym przypadku Sopotem. Takie efekty widokowe zastosowano np. w "Reichu" Władysława Pasikowskiego, gdzie pokazano Grand Hotel z rzadko wybieranej przez operatorów perspektywy lotu ptaka. Kilkusekundowa migawka miała tu głównie zasygnalizować publice przeniesienie opowieści z Niemiec do Polski. I choć bohaterowie filmu większość czasu spędzają w Sopocie, to Grand Hotel w najpopularniejszym wydaniu powraca na ułamek sekundy tylko w jednej scenie, w której Alex (Bogusław Linda) i Ola (Aleksandra Nieśpielak) na pobliskim molo obserwują gwiazdy. W tle widać niewyraźne zarysy charakterystycznej budowli. Do filmu wklejono jeszcze jedną sekwencję z udziałem hotelu, tym razem od strony parkingu, w której Iwona (Julia Rzepecka) zatrzymuje samochód Alexa. Filmowe Trójmiasto: Wakacje płatnych zabójców, czyli "Reich" Pasikowskiego Jako ciekawostkę plenerową Grand Hotel wykorzystano też w filmie Juliusza Machulskiego "Ile waży koń trojański?". Historia Zosi (Ilona Ostrowska), która cofa się w czasie do epoki PRL była też okazją do przypomnienia sobie choćby zapomnianej mody i klimatu nadmorskich kurortów kilka dziesięcioleci wstecz. I w tym przypadku nie mogło oczywiście zabraknąć kadrów wypełnionych w tle słynnym hotelem. Widać to doskonale w scenie rozmowy Zosi ze swoją babcią (Danuta Szaflarska) oraz w sekwencjach kręconych wewnątrz Grand Hotelu. Jednak i tu sopocka wizytówka, oprócz widoków, filmowej treści nie wnosiła praktycznie żadnej. Oprócz duetów aktorskich Linda-Nieśpielak, Szaflarska-Ostrowska na tle Grand Hotelu pozowała jeszcze jedna, kto wie, czy nie najsłynniejsza i nieodłączna niemal para rodzimej kinematografii. W 1973 roku Andrzej Kondratiuk nakręcił refleksyjno-filozoficzną komedię obyczajową "Wniebowzięci", w której głównymi bohaterami są dwaj mężczyźni wygrywający w totka dużą sumę pieniędzy. Szczęśliwcy całą wygraną przeznaczają na spełnienie marzenia, jakim jest podróż samolotem. Arkaszka i Lutek trafiają finalnie nad polskie morze i właśnie na plaży przed Grand Hotelem z rozbrajającą szczerością i pustymi już kieszeniami stwierdzają, że ziemia i woda jest im bliższa niż podniebne atrakcje. W główne role wcielili się niezapomniani Zdzisław Maklakiewicz i Jan Himilsbach, którzy leżakując na piasku narzekali jedynie na to, że nie mają "bułki jakiej ptakom". Fragment filmu "Wniebowzięci": W tle widzimy Grand Hotel. Hotel romantyczny...Walory estetyczne Grand Hotelu idealnie wkomponowały się też w filmy nacechowane miłością, a charakterystyczna bryła budynku niejednokrotnie była malowniczym tłem romantycznych uniesień i sercowych wyznań. Choć w "Sztosie" Olafa Lubaszenki z tego typu tematami widz raczej styczności nie miał, to i tu znalazło się miejsce zarówno dla pierwiastka romantycznego, jak i samego Grand Hotelu. To właśnie na jego tle kwitnie uczucie pomiędzy "Synkiem" (Cezary Pazura) a Beatą (Ewa Gawryluk), które doprowadza ostatecznie do oświadczyn mężczyzny na sopockim molo. Blask Grand Hotelu w kadrze filmowej kamery po raz kolejny można jednak liczyć w sekundach. Zobacz także: Trójmiejska historia "Sztosów", czyli zabawa z cinkciarzami Nadmorskie plenery i sopockie widokówki przekonały za to twórców romantycznej komedii "Tylko mnie kochaj" do zlokalizowania kulminacyjnych scen właśnie w nadbałtyckiej scenerii z nieodłącznym widokiem Grand Hotelu. To właśnie tu dochodzi do szczęśliwego finału burzliwych relacji Michała (Maciej Zakościelny) i Julii (Agnieszka Grochowska). Kilkudniowy zaledwie pobyt ekipy filmowej w Sopocie okazał się jednak bardzo pracowity. W nadmorskich scenach użyto bowiem aż 200 statystów, co wymagało od filmowców nie tylko sprawnego ogrania sceny pocałunku głównych bohaterów, ale i opanowania tak dużego skupiska ludzi. Sądząc po surowych opiniach krytyków, ale i samych widzów, znacznie lepiej twórcy wywiązali się z tego drugiego zadania. ... i hotel pełen zagadek"Tylko mnie kochaj" czy "Ile waży koń trojański?" to przykłady zainteresowania Grand Hotelem współczesnych filmowców, aczkolwiek potencjał eleganckiego gmachu dostrzeżono już dekady temu. W 1968 roku do wnętrz sopockiego hotelu przeniosła się ekipa filmowa "Stawki większej niż życie". Co ciekawe jednak, Grand Hotel w drugim odcinku popularnej serii musiał "odegrać" rolę innego hotelu - tytułowego "Excelsiora", w którym Hans Kloss (Stanisław Mikulski) próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczej śmierci szefa szpiegowskiej siatki w Gdańsku. Tym samym sopocki Grand Hotel na ekranach telewizorów stał się "Excelsiorem"... w gdańskiej Oliwie. Zobacz także: Trójmiasto w serialu o kapitanie Klossie Kilka lat później, bo w 1976 roku kolejna serialowa ekipa wykorzystała plenery Grand Hotelu do swoich potrzeb. Hansa Klossa zastąpił porucznik Borewicz, a Sopot stanowił tło pierwszego odcinka zatytułowanego "Major opóźnia akcję". Znany obiekt na tyle zainteresował filmowców, że ograno go z niemal każdej możliwej perspektywy, co było na tyle przydatne, że do Sopotu i Grand Hotelu twórcy "07 zgłoś się" wracali jeszcze kilkukrotnie. Tłumy gwiazd i filmowy bóg EgiptuWracały raz po raz również kolejne ekipy filmowe. Głównie jednak po to, by korzystać z ogólnych planów Grand Hotelu, którymi uzupełniano filmową kliszę. Wizytówkę Sopotu można momentami zobaczyć w "Konsulu" Mirosława Borka, "Medium" Jacka Koprowicza, "Co lubią tygrysy" Krzysztofa Nowaka-Tyszowieckiego, "To nie tak jak myślisz, kotku" i serialach: "Podróż za jeden uśmiech" czy "Czterdziestolatek - 20 lat później". W sopockich murach gościły ikony przedwojennego filmu, jak Marlena Dietrich i Greta Garbo. Apartament w hotelu zajmował też Omar Sharif, egipski aktor, którego publiczność kojarzyć może ze słynnego filmu "Lawrence w Arabii". Co ciekawe, w 1990 roku aktor razem z ekipą filmową odwiedził Sopot - migawki można znaleźć w obrazie "Złodziej tęczy". Kelner jak ambasador, czyli hotel od kuchniNależne sobie miejsce w filmie Grand Hotel wywalczył dopiero w 1985 roku, kiedy to doczekał się bodajże jedynego obrazu, który nie skupiał się na zewnętrznej bryle budynku, a na tym, co dzieje się wewnątrz i czym właściwie jest marka Grand Hotelu. Marcel Łoziński podczas wizyty w obiekcie stworzył trwający niespełna kwadrans dokument "Moje miejsce". W tym świetnym, słodko-gorzkim filmie poznajemy hotelową hierarchię - kamera wraz z widzami naświetla coraz to wyższe sfery społeczne i zawodowe pracujące na co dzień w gigantycznym gmachu. Reżyser ze swoją opowieścią wędruje od palacza w kotłowni, przez panią sprzątającą ubikację, kucharzy, pokojówki, aż po kelnerów, portierów i oczywiście dyrekcję. "Moje miejsce" to migawkowe, acz niezwykle barwne opowieści osobliwych hotelowych postaci. Poznajemy utrudzonego pracą palacza, opowiadającego o inteligenckich korzeniach i ojcu - przedwojennym profesorze. Pokojówkę, której mąż zginął podczas Grudnia '70, a ona sama potrafiła stawić czoło samemu Andrzejowi Jaroszewiczowi, który zdemolował hotelowy pokój. Kucharza, który z dumą chwali się, że może pracować na produktach, których nie znajdziemy w "Społem". W tych jakże odmiennych i oryginalnych wizerunkach znajdziemy jednak jeden wspólny mianownik. Niezależnie od swojej pozycji i funkcji każdy z pracowników jest święcie przekonany, że to on pełni najbardziej niewdzięczną, niebezpieczną i najważniejszą rolę w hotelowym zespole. Palacz, bo ogrzewa cały hotel. Czyszczący butelki, bo może zarazić się... AIDS. Szatniarz, bo "jak jakyś szmat zgynie, to trzeba płacić". Portier, który "obserwuje wzrocznie" ludzi i z pełnym przekonaniem stwierdza, że jest to profesja... niebezpieczna. Równie bezcenne są rady i wskazówki od samych pracowników: kelner powinien być bez nerwów, barman tolerancyjny, portier przytomny, a pokojówka wiecznie uśmiechnięta. Marcel Łoziński "Moje miejsce": Nie mam ulubionego filmu, tak jak nie mam ulubionego aktora, zespołu, piosenki, pisarza, koloru, zwierzęcia. Uważam takie definiowanie się za dobre dla okresu życia, w którym zakładamy sobie zeszyty ze Złotymi Myślami i z wypiekami na twarzy próbujemy wpisać się komuś ładniej niż ta Kaśka i Baśka z klasy. Nie znaczy to bynajmniej, że nie lubię filmów, aktorów, zwierząt czy kolorów. Po prostu listy są zbyt długie, żeby streścić je w kilku słowach. To define is to jednak na pewno jakie dwie sceny filmowe dotychczasowo wpłynęły na mnie najbardziej. Oprócz sceny katastrofy lotniczej z pierwszej części Final Destination, po zobaczeniu której nie pozbieram się raczej do końca życia. CZASEM przy starcie udaje się o niej nie myśleć. przejdźmy do nieco bardziej budującego przekazu. I, niespodzianka, nie są to sceny pocałunków, miłości, przytulania. Nie są to doniosłe sceny zwycięstwa, ani radosne sceny ukazujące szczęście, przyjaźń, dobrobyt. Nie dzieje się w nich szczególnie dużo, ale regularnie do nich wracam. W pierwszej chłopiec rozmawia z wilkiem, w drugiej pan jest wredny dla innych się Opowieść (1984)W filmach dla dzieci pojawiają się czasem takie sceny, których dzieci nie zrozumieją jeszcze przez kilka dobrych lat, ale zapamiętają je na zawsze. W Dzwonniku z Notre Dame to na przykład piosenka Z Dna się Opowieść w ogóle jest symfonią grozy, niepokojów i kompleksów, ale scena spotkania Atreyu z Gmorkiem jest dla mnie absolutnie kluczową. Młody Indianin, w którego nikt nie wierzył, który sam w siebie nie wierzy po serii niefortunnych zdarzeń, które doprowadzą jego świat do zagłady, staje w końcu w oko z oko ze ścigającym go przez większość filmu Potworem Mroku. Ani jeden ani drugi nie wie, z kim rozmawia, a Potwór jak każdy czarny charakter w decydującym momencie lubi pogadać o swoich planach. I opowiada. O Nicości, która jest jak pustka niszcząca świat i rośnie w siłę. O tym, że ludzie, którzy stracili nadzieję są łatwi do kontrolowania, a ten kto zdobędzie tę kontrolę stanie się potężniejszy niż ktokolwiek przed nim. Ta scena nie jest mroczna, bo walą pioruny, wilk się szczerzy, a dookoła jest szaro, tylko dlatego, że te kilka zdań podsumowuje wielkie tragedie ludzkości, o których dzieci oglądające film nie dowiedzą się jeszcze przez długi czas. A także mniejsze lub większe tragedie całej tej tyradzie pada kluczowe zdanie, które powtarzam sobie w myślach za każdym razem, kiedy dla świętego spokoju chcę z czegoś zrezygnować, poddać się i oszczędzić sobie wkrótce i tak umrzemy, wolę zginąć w walce. Chodź po mnie, Gmork. To ja jestem Glen Ross (1992)Dość istotny wydaje mi się fakt, że nie widziałam tego filmu. Nie wiem jaki ma początek, koniec i co dzieje się pomiędzy nimi. Ale ta scena daje mi w twarz. Właściwie to nie mam zamiaru oglądać reszty bo boję się, że może do niej nie ten popis aktorski Aleca Baldwina natrafiłam przypadkiem na jakimś zagranicznym blogu. Autor stwierdził, że ludzie dzielą się na dwie grupy – tych, którzy po obejrzeniu mają ochotę krzyczeć „dawać mi tu jakieś nieruchomości do sprzedania” i tych, którzy uważają postać Baldwina za znęcającego się nad porządnymi ludźmi chama i prostaka. Jasne, to nie jest miła scena, mogę się często identyfikować ze zrezygnowanym Edem Harrisem, ale jednak za każdym razem po obejrzeniu czuję się zmotywowana do walki z przeciwnościami i pokonywania własnej strefy komfortu. Bo, jak mówi Alec Baldwin, nikogo tak serio nie obchodzi czy jesteś miłym kolesiem. To znaczy obchodzi, Twoich najbliższych i znajomych. Ale jeśli chcesz cokolwiek osiągnąć to siorbanie kawy i narzekanie, że źle, że burza za oknem, że ludzie tak nie doceniają to oznaka słabości. Bo ludzie nigdy nie docenią narzekających te sceny są mi bardzo potrzebne, zwłaszcza w takie dni jak dzisiaj, kiedy od razu po powrocie z pracy chowam się pod kocem i zasypiam, marząc o byciu papugą w Puszczy Amazońskiej. Choć większość turystów kojarzy je przede wszystkim z wakacyjnymi wyjazdami, to właśnie w tych krajach realizowano zdjęcia do wielu zagranicznych, jak i polskich produkcji. Oto filmy kręcone na Malcie, w Tajlandii i Tunezji, które na dobre zapisały się w historii kinematografii. Trzy kraje, trzy kontynenty i jeden wspólny wspólny mianownik – idealne miejsce na wakacyjny wypoczynek. Malta, Tunezja, Tajlandia to kierunki, które w ostatnich latach cieszą się dużą popularnością wśród wczasowiczów i – co ciekawe – nie tylko w sezonie letnim. I naprawdę trudno się temu dziwić. O walorach turystycznych tych części świata można mówić godzinami. Dlatego dzisiaj odkryjemy inne, mniej znane, ale równie piękne oblicze wymienionych wyżej państw. Poniżej prezentujemy listę kinowych hitów kręconych na Malcie, w Tajlandii i Tunezji. Wiele z nich z pewnością cię zaskoczy! Filmy, które powstały na Malcie Planem filmowym dla wielu produkcji stała się położona na Morzu Śródziemnym Malta. Nie tylko ze względu na piękne krajobrazy, lecz także bogate w zabytki miasta. Ich zróżnicowana architektura sprawiła, że Republika Malty była w stanie „odgrywać” zarówno miejsca europejskie, jak i afrykańskie czy azjatyckie (a nawet baśniowe i mityczne). Dotychczas wyspiarskie państwo zagrało Turcję, Włochy i Cypr. Filmy, które powstały na Malcie: „Troja” Akcja „Troi” z 2004 roku, wyreżyserowanej przez Wolfganga Petersena i będącej jedną z wielu interpretacji „Iliady” Homera, toczy się w Troadzie, czyli na terenie dzisiejszej Turcji. Ani jedna scena filmu nie powstała jednak w tamtych rejonach. Głównym planem filmowym „Troi” był znajdujący się na Malcie Fort Ricasoli, który w produkcji odegrał rolę tytułowego starożytnego miasta. W rolach głównych: Brad Pitt, Eric Bana, Orlando Bloom, Sean Bean. Filmy, które powstały na Malcie: „Midnight Express” Turcję Malta grała również w „Midnight Express”, wielokrotnie nagradzanej produkcji z 1978 roku. Oparty na faktach obraz opowiada historię mężczyzny, który zostaje oskarżony o przemyt haszyszu i trafia do tureckiego więzienia. Pokazanym w filmie lotniskiem w Stambule w rzeczywistości było lotnisko na Malcie. Natomiast więzienie zagrał Fort St. Elmo, znajdujący się w mieście Valletta. W rolach głównych: Brad Davis, John Hurt, Randy Quaid, Bo Hopkins. Filmy, które powstały na Malcie: „Piraci” Malta pojawiła się również w polskiej produkcji „Piraci” (1986) w reżyserii Romana Polańskiego. Rynek w byłej stolicy tego wyspiarskiego kraju, Madinie, zagrał targ niewolników. Wiele scen do „Piratów” kręcono również na wodach oblewających wyspiarskie państwo. W rolach głównych: Walter Matthau, Cris Campion, Damien Thomas, Olu Jacobs. Filmy, które powstały na Malcie: „Popeye” Popeye Village w Mellieħa to jedna z największych atrakcji turystycznych Malty. Położony na północnym krańcu kraju park rozrywki powstał w 1979 roku na potrzeby filmu „Popeye” – amerykańskiego musicalu z początku lat 80. wyreżyserowanego przez Roberta Altmana na podstawie powieści E. C. Segara o tym samym tytule. W rolach głównych: Robin Williams, Paul Dooley, Ray Walston, Shelley Duvall. Inne filmy powstałe na Malcie to „Szpieg, który mnie kochał” (1977) „Nigdy nie mów nigdy” (1983) „Assassin’s Creed” (2016) „Rejs w nieznane” (2002) „Hrabia Monte Christo” (2002) „Nie kłam kochanie” (2007) Ciekawostką dla fanów seriali telewizyjnych może być fakt, że na Malcie powstało również wiele scen do amerykańskiego serialu fantasy „Gra o Tron”. Najsłynniejsze filmy kręcone w Tunezji Położona w Afryce Północnej Tunezja charakteryzuje się bardzo zróżnicowanym krajobrazem. Na północy oblewają ją wody Morza Śródziemnego, jej środkowa część jest górzysta i zalesiona, a południe wyznacza początek strefy saharyjskiej. Tak różnorodne widoki przyciągnęły tu wielu filmowców. Sama Tunezja niejednokrotnie zagrała Egipt, Włochy lub daleką, nieznaną planetę. Najsłynniejsze filmy kręcone w Tunezji: „Gwiezdne wojny” Mimo ogromnej miłości George’a Lucasa do efektów specjalnych, wiele scen do serii „Gwiezdne wojny” powstało w rzeczywistych miejscach. Jedną z filmowych planet zagrała właśnie Tunezja. Planeta Tatooine, na której wychował się Luke Skywalker, to w rzeczywistości tunezyjska Matmata – niewielka miejscowość w środkowej części kraju. Do dziś podziwiać tam można dom, w którym filmowy bohater mieszkał razem ze swoim wujostwem. W budynku otworzono hotel oraz minimuzeum z pamiątkami związanymi z sagą o kosmicznych starciach. Pobliski kanion Sidi Bouhel (nazywany również kanionem „Gwiezdnych Wojen”) to z kolei miejsce, gdzie Obi-Wan Kenobi po raz pierwszy spotkał Luke’a. Na tunezyjskiej pustyni Onk Jemal stanęła natomiast Mos Espa, czyli wioska, w której urodził się Anakin Skywalker (późniejszy Lord Vader). Fikcyjna, pustynna planeta Tatooine swoją nazwę zawdzięcza miejscowości Tatawin na głębokim południu Tunezji. Położone w Tunezji filmowe Tatooine z „Gwiezdnych wojen” / fot. Education Images/Universal Images Group via Getty Images Najsłynniejsze filmy kręcone w Tunezji: „Gladiator” Inne wielkie dzieło kinematografii powstało w mieście El Jem (inaczej Al-Dżamm). Wiele scen z nagrodzonego pięcioma Oscarami „Gladiatora” nakręcono w tamtejszym Amfiteatrze. W filmie zagrał on arenę, na której walczyli gladiatorzy, w tym Maximus – postać grana przez Russella Crowe’a. W rolach głównych: Russell Crowe, Joaquin Phoenix, Connie Nielsen, Olivier Reed. Najsłynniejsze filmy kręcone w Tunezji: „W pustyni i w puszczy” Tunezja niejednokrotnie pojawiała się także w polskich produkcjach. W nakręconym w 2001 roku „W pustyni i w puszczy” w reżyserii Gavina Hooda położona na tunezyjskim wybrzeżu miejscowość Hammamet zagrała egipski Port Said, w którym rozpoczyna się akcja słynnej ekranizacji powieści Henryka Sienkiewicza. To właśnie tam Staś i Nel mieszkają wraz ze swoimi ojcami w wielkiej willi, którą zobaczyć można w początkowych scenach filmu. W rolach głównych: Adam Fidusiewicz, Karolina Sawka. Najsłynniejsze filmy kręcone w Tunezji: „Quo Vadis” Tunezję pokochali również twórcy innej ekranizacji powieści Sienkiewicza – „Quo Vadis” z 2001 roku. Choć akcja filmu toczy się w Rzymie, wiele jego scen kręcono w tunezyjskiej miejscowości Monastir, leżącej na wschodnim wybrzeżu kraju. Co więcej, w filmie „Quo Vadis” statystami było wielu lokalnych mieszkańców, a tunezyjska firma produkcyjna pomagała w realizacji obrazu. W rolach głównych: Paweł Deląg, Magdalena Mielcarz, Bogusław Linda. Najsłynniejsze filmy kręcone w Tunezji: „Indiana Jones: Poszukiwacze zaginionej Arki” Dzielny naukowiec grany przez Harrisona Forda odwiedził niejedno miejsce na świecie. W pierwszej części serii o Indianie Jonesie główny bohater zawitał również do Egiptu. Zdjęcia do filmowego hitu w reżyserii Stevena Spielberga, wyprodukowanego przez George'a Lucasa, powstały jednak nie w Egipcie, a w Tunezji. nad jeziorem Chott El Jerid, w miejscowości Tozeur, w kanionie Sidi Bouhel oraz na tunezyjskiej części Sahary. W rolach głównych: Harrison Ford, Karen Allen. Inne filmy powstałe w Tunezji to „Angielski Pacjent” (1996) „Jezus z Nazaretu” (1977) Filmy kręcone w Tajlandii Rajskie zakątki Tajlandii stanowią idealną scenografię zarówno dla filmów dokumentalnych, akcji, jak i komedii czy dramatów. Filmowcy pokochali tamtejsze plaże i chaotyczne miasta, które posłużyły za tło niejednej ponadczasowej historii. Co ciekawe, Tajlandia bardzo często grała nie samą siebie, a niedaleki Wietnam, który przez wiele lat pozostawał zamknięty dla filmowców z zagranicy. Filmy kręcone w Tajlandii: „Niebiańska plaża” W 2000 roku reżyser Danny Boyle stworzył film, który okazał się kasowym hitem kinowym. Fani z całego świata oglądali, jak Leonardo DiCaprio, płynąc wpław, odkrywa piękną, rajską plażę. Krystaliczna, turkusowa woda oblewająca perfekcyjnie biały piasek otoczony wysokimi skałami tworzyły krajobraz tak wspaniały, że aż nierealny. Filmowy Eden, który pojawił się w „Niebiańskiej plaży” istnieje jednak naprawdę i jest nim położona w południowej Tajlandii zatoka Maya Bay na wyspie Phi Phi. W rolach głównych: Leonardo DiCaprio i Tilda Swinton. Filmy kręcone w Tajlandii: „Jutro nie umiera nigdy” Tajlandię odwiedził również sam „Bond, James Bond”. Tajlandia była tłem przygód szarmanckiego agenta w dwóch filmach: „Człowiek ze złotym pistoletem” z 1974 roku i „Jutro nie umiera nigdy” z 1997 roku. W pierwszym z nich postać grana przez Rogera Moore’a ściga przestępców na tajlandzkiej wyspie Ko Tapu. Natomiast w drugim obrazie James Bond (tym razem wcielił się w niego Pierce Brosnan) odwiedza Bangkok, który w filmie zagrał Wietnam. W rolach głównych: Pierce Brosnan, Jonathan Pryce, Michelle Yeoh. Kadr z filmu „Jutro nie umiera nigdy” z 1997 roku / fot. Keith Hamshere, Getty Images Filmy kręcone w Tajlandii: „Kac Vegas w Bangkoku” Stolica Tajlandii pojawiła się także w popularnej komedii „Kac Vegas w Bangkoku”, czyli w drugiej części amerykańskiej serii „The Hangover”. Film ten idealnie oddaje klimat chaotycznego, miejscami mrocznego, ale i rozrywkowego Bangkoku. Oprócz samych dzielnic metropolii w produkcji zobaczyć można również piękną Zatokę Tajlandzką, którą główni bohaterowie przemierzają na motorówce. W rolach głównych: Bradley Cooper, Ed Helmes, Zach Galifianakis. Filmy kręcone w Tajlandii: „Good morning, Vietnam!” „Goood mooorning, Vieeetnaaam!” krzyczane do mikrofonu przez starszego szeregowego Adriana Cronauera (granego przez znakomitego Robina Williamsa) przeszło do historii kinematografii. Opowieść o wojskowej rozgłośni radiowej jednak została przeniesiona na ekran nie w tytułowym Wietnamie, a w Tajlandii. Sam Bangkok zagrał zaś Sajgon (obecne Ho Chi Minh). W rolach głównych: Robin Williams, Forest Whitaker. Filmy kręcone w Tajlandii: „Niemożliwe” Niezwykle poruszające oblicze Tajlandii zobaczyć można w filmie „Niemożliwe” z 2012 roku. Opowiada on prawdziwą historię rodziny, która podczas rajskich wakacji na tajlandzkiej wyspie Phuket przeżyła tsunami. Sama fala nie była wymysłem filmowców. W 2004 roku ściana wody uderzyła w czternaście krajów (w tym również Tajlandię), w wyniku czego zginęło ponad 200 tysięcy ludzi. Twórcy filmu „Niemożliwie” odtworzyli te wydarzenia z niezwykłą precyzją, a przy tym we wzruszający sposób. W rolach głównych: Naomi Watts, Ewan McGregor. Filmy kręcone w Tajlandii: „Alexander” W amerykańskiej produkcji „Alexander” z 2004 roku, w reżyserii Olivera Stone’a, pojawiły się największe gwiazdy dużego ekranu, Colin Farrell, Angelina Jolie czy Anthony Hopkins. Słynne sceny bitwy Aleksandra Wielkiego nakręcono w dwóch miejscach w Tajlandii: prowincji Ubon Ratchathani i prowincji Saraburi. Mimo bujnej roślinności tamtejsze rejony posłużyły jako sceneria wątków rozgrywających się w… Pakistanie. Inne filmy powstałe w Tajlandii to „Tylko Bóg wybacza” (2013) „Rambo: Pierwsza krew” (1985) „W 80 dni dookoła świata” (2004) „Mortal Kombat” (1995) „Mortal Kombat: Unicestwienie” (1997) „American Gangster” (2007) „Niewidzialny” (2005) Jak się okazuje, Malta, Tunezja i Tajlandia to raj nie tylko dla turystów, ale także filmowców. Nie tylko „La La Land”. Najlepsze filmowe piosenki. Wszyscy dookoła mówią o musicalu „La La Land”, niebawem z sequelem wraca „Trainspotting” i nowy soundtrack, a Justin Timberlake będzie walczył o Oscara. Innymi słowy, pretekstów co nie miara, by zając się muzyką filmową. Pomysłów było kilka, ale postawiliśmy na najlepsze piosenki nierozerwalnie związane z filmami/serialami, takie które z miejsca uruchamiają znajome obrazy, przypominają kultowe sceny i przywołują ulubionych bohaterów. 15. Whitney Houston – „I Will Always Love You” („Bodyguard”) Sami powiedzcie, że gdy słyszycie „I Will Always Love You” nie macie przed oczami biegnącej do Kevina Costnera Whitney Houston? Oryginał, w wykonaniu Dolly Parton także pojawia się w filmie „Bodyguard”, ale to przebojowa interpretacja Whitney nadaje finałowi dramaturgii. W chwili premiery był to drugi najlepiej sprzedający się singel wszech czasów (po „We Are The World”). Numer pozostawał na szczycie notowania Billboardu przez 14 tygodni. Do Oscara nawet nie był nominowany, gdyż nominowane mogą być tylko piosenki, które napisano specjalnie do filmu. Whitney Houston - I Will Always Love You (Official 4K Video) 14. Bill Medley, Jennifer Warnes – „(I’ve Had) The Time of My Life” („Dirty Dancing” znany też jako „Wirujący seks”) Finałowa scena, wielokrotnie ćwiczona (często mało skutecznie), trudna choreografia. Piękny happy end. „Time of my Life” kojarzy się wyłącznie z tańcem Patricka Swayze i Jennifer Grey. Scena, choć znajduje się na końcu filmu, kręcona była jako pierwsza. Wówczas wykorzystano demo nagrania, którego współtwórcą był Franke Previte. Dopiero później numer, który słyszymy w obrazie, nagrali Bill Medley i Jennifer Warnes. Oryginalnie planowano w kluczowej scenie wykorzystać piosenkę Lionela Richie, ale choreograf Kenny Ortega trafił na „(I’ve Had) The Time of My Life”. Bill Medley, Jennifer Warnes - (I've Had) The Time Of My Life [Official Video] 13. Kenny Loggins – „Footloose” („Footloose”) Jeśli ktoś ma tyle lat, by pamiętać chudziutkiego Kevina Bacona tańczącego (i wykonującego akrobacje) w opuszczonym magazynie, z miejsca w tle słyszy „Footloose”. Podobno o rolę w filmie o mieście, w którym taniec jest zakazany, ubiegali się także Rob Lowe i Tom Cruise. W filmie znalazło się 9 oryginalnych piosenek – sześć z nich przebiło się do top 40 Billboardu. Footloose - Kenny Loggins 12. The Rembrandts – „I’ll Be There For You” („Przyjaciele”) Jedna z najbardziej rozpoznawalnych piosenek z czołówki serialu. Jako cały utwór po chwili zaczyna być męczącym zapętleniem, ale jako zapowiedź odcinka „Przyjaciół”, wyłącznie wywołuje uśmiech na twarzy. Numer powstał wokół hasła „I’ll Be There For You” mającego symbolizować oddanie i lojalność tytułowych przyjaciół. The Rembrandts- I'll be there for you (official video) 11. Blues Brothers – „Everybody Needs Somebody to Love” („Blues Brothers”) Piosenkę nagrali The Rolling Stones, ale większości kojarzy się z Johnem Belushim i Danem Aykroydem w czarnych kapeluszach, w tanecznym kroku na scenie. Autorem oryginału z 1964 roku jest Solomon Burke. The Blues Brothers (1980) - Everybody Needs Somebody to Love Scene (6/9) | Movieclips 10. Coolio – „Gangsta’s Paradise” („Młodzi gniewni”) Marne szanse, by ktoś – wyłączając die hard fans – z pamięci wymienił inny numer Coolio. Niewielu pewnie kojarzy też „Pastime Paradise” Steviego Wondera, który posłużył za podstawę „Gangsta’s Paradise”. Jedna z najpopularniejszych hiphopowych piosenek sukces zawdzięcza Michelle Pfeiffer i filmowi „Młodzi gniewni”. 9. Guns N’ Roses – „You Could Be Mine” („Terminator: Dzień sądu”) „You Could Be Mine” żyje własnym życiem, pewnie nie wszyscy na dźwięk basu Duffa od razu myślą o Terminatorze, ale fani doskonale wiedzą, w którym momencie klipu Arnold mówi słynne „Hasta la vista, baby!” 😉 8. Irene Cara – „Flashdance… What A Feeling” („Flashdance”) Jedna z kultowych tanecznych scen w historii kina. Sekwencję powtórzyła w swoim klipie „I’m Glad” Jennifer Lopez, ale to atletyczny i bardzo seksowny popis Jennifer Beals robi największe wrażenie. Bez „What A Feeling” ta scena nie wyglądałaby tak samo. Współtwórcą jest Giorgio Moroder. Trzeba jednak przyznać, że numer „Maniac” Michaela Sembello też nieodłącznie kojarzy się z „Flashdance”. 7. Ray Parker Jr. – „Ghostbusters” („Pogromcy duchów”) Numer nierozerwalnie związany z filmem. Chyba nie ma jednej osoby, która słysząc „Who you gonna call?”, nie pomyśli o komedii z 1984 roku. O „Ghostbusters” czytajcie więcej w tekście „21 najlepszych piosenek inspirowanych ‚Ghostbusters'”. Ray Parker Jr. - Ghostbusters 6. Berlin – „Take My Breath Away” („Top Gun”) Przyznam, byłam rozdarta – wybrać „Take My Breath Away” czy „Danger Zone” Kenny Logginsa, ale to przy dźwiękach zapomnianego zespołu Berlin i współtworzonej – znów – przez Giorgio Morodera ballady dochodzi do intymnego zbliżenia między Tomem Cruise’em i Kelly McGillis. Berlin - Take My Breathe Away theme from Top Gun with Lyrics 5. Urge Overkill – „Girl, You’ll Be A Woman Soon” („Pulp Fiction”) Kto choć raz widział „Pulp Fiction”, doskonale wie, jaka piosenka wybrzmi, gdy Mia (Uma Thurman) wciska przycisk „play” na swym szpulowym magnetofonie. I na odwrót, na dźwięk „Girl, You’ll Be A Woman Soon” widzimy Thurman w czarnej peruce, tańczącą i biorącą narkotyki. Piosenka Urge Overkill jest coverem utworu Neila Diamonda. Quentin Tarrantino znalazł podobno przeróbkę na pewnej EP-ce kupionej w Holandii. Urge Overkill - Girl You'll Be a Woman Soon 4. Julee Cruise – „Falling” („Miasteczko Twin Peaks”) Czy „Miasteczko Twin Peaks” miałoby taki sam klimat, gdyby nie „Falling”? Wątpliwe. To ta senna kompozycja Angela Badalamentiego, zaśpiewana kryształowym głosem przez Julee Cruise nadaje ton kultowej produkcji. Dźwięki tej eterycznej ballady każą z kolei myśleć o Laurze Palmer. 3. Blue Swede – „Hooked on a Feeling” („Strażnicy galaktyki”) Idę o zakład, że mało kto kojarzył „Hooked on a Feeling” nim numer trafił na „Awesome Mix Vol. 1”. To muzyka w dużej mierze jest bohaterem „Strażników galaktyki”, ale „Hooked on a Feeling” wywołuje miłe wspomnienia związane z tym filmem i przede wszystkim soundtrackiem. No i Grootem;) Pisaliśmy sporo o tym soundtracku przy okazji tekstu „8 najlepszych piosenek z filmu ‚Strażnicy galaktyki'” 1. Blue Swede - Hooked on a Feeling 2. Underworld – „Born Slippy” („Trainspotting”) Sam Danny Boyle przyznał, że „Born Slippy” jest niczym puls dla „Trainspotting”. To utwór, który w zasadzie jest tożsamy z filmem z 1996 roku. Jest jego podsumowaniem i esencją. Więcej o tym numerze i innych z kinowego dzieła sprzed pond 20 lat znajdziecie w tekście „11 najlepszych piosenek z ‚Trainspotting'”. PS. 3 lutego ukazuje się soundtrack do „T2 Trainspotting”, a miesiąc później sequel trafi do naszych kin. Będzie nowa wersja „Born Slippy”. 1. Survivor – „Eye Of The Tiger” („Rocky”) Ręka do góry, kto choć raz nie zanucił „Eye Of The Tiger” wbiegając po schodach? Ten rockowy hit zawsze, absolutnie przypomina o Rockym i jego treningach. Survivor - Eye Of The Tiger (Official HD Video) Podczas dokonywania ablucji jesteśmy wyjątkowo bezbronni. Dlatego właśnie to pomieszczenie reżyserzy upodobali sobie jako miejsce na ataki na niewinnych ludzi. Ale, jak stwierdzimy po przeczytanie poniższej listy, w łazienkach czeka na nas nie tylko krew i woda. Psychoza (1960) Sławetny film Alfreda Hitchocka opowiadał historię Normana Batesa, wyjątkowo zaburzonego człowieka, który przebierał się za swoją zmarłą matkę i mordował gości przydrożnego motelu. Przepraszamy jeśli zepsuliśmy zakończenie tego 55-letniego filmu. Sama scena to oczywiście śmierć postaci odtwarzanej przez Janet Leigh, zadźganej w brutalny sposób nożem. Przeszła do historii kina i była pariodowana niezliczoną ilość razy. Koszmar z ulicy Wiązów (1984) Jeden z bardziej niepokojących filmów Wesa Cravena nie tylko był debiutem Johnny’ego Deppa (został wciągnięty w łóżko), ale także jednego z bardziej kreatywnych morderców – Freddiego Kruegera. Straszliwie zniekształcony prześladowca nie odpuszczał swoim ofiarom nawet w łazience, co daje dość niepokojące efekty. Big Lebowski (1998) „Koleś” odtwarzany ze swadą przez Jeffa Bridgesa hipis i ogólny leser, zostaje nawiedzony przez zgraję „niemieckich nihilistów”, którzy na zlecenie swojego mocodawcy atakują go krwiożerczą fretką. Jak powszechnie wiadomo, z tym strasznymi gryzoniami nie ma żartów, więc „Koleś” musi się ugiąć. American Beauty (1999) Historia wzlotu i upadku głównego bohatera granego przez Kevina Spacey’a upstrzona jest wyobrażeniami na temat koleżanki jego córki. Jedna z tych baśniowych sekwencji ma miejsce w łazience i pod względem wizualnym na pewno zapada w pamięć. O tym co robi główny bohater nie ma co wspominać. Eastern Promises (2007) Biedny Viggo Mortensen nie może nawet spokojnie wypocić się w bani, bo napadają go tam od razu ludzie z nożami. Na szczęście nasz bohater odpiera atak wrogów, ale sama scena jest o tyle intensywna, co przerażająca. Bo kto chciałby walczyć na golasa z nożownikami? Tylko dla widzów dorosłych, pod tym linkiem. Na szczęście szansa że do naszej łazienki zakradnie się zgraja psychopatów z nożami i fretkami jest bardzo mała.

najsłynniejsze sceny z filmów