– Jan Paweł II Ojciec Święty wielokrotnie powtarzał, że „człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa". Przyjaciel człowieka. . . ‘’Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi’’. - Jan Paweł II II. PRACA A CZŁOWIEK. 4. W Księdze Rodzaju 5. Praca w znaczeniu przedmiotowym. Technika 6. Praca w znaczeniu podmiotowym: człowiek-podmiot pracy 7. Zagrożenie właściwego porządku wartości 8. Solidarność ludzi pracy 9. Praca - godność osoby 10. Praca a społeczeństwo: rodzina, naród. III. KONFLIKT PRACY I KAPITAŁU NA OBECNYM Dziwiszu. Wskazują, że Jan Paweł II też nie jest bez winy. Emerytowany ordynariusz diecezji krakowskiej przez cały pontyfikat Jana Pawła II był jego najbliższym współpracownikiem, miał dostęp do jego kalendarza, czasu i ucha. W watykańskich kuluarach dostał nieoficjalne przezwisko „Il Papa vuole”, czyli „Papież sobie życzy”. Zdaniem Jana Pawła II rodzina służy społeczeństwu - służąc życiu. Rodzina będąc „wspólnotą życia i miłości” (FC, nr 17) z natury jest tą, która w różny sposób ochrania życie i głosi jego nieporównywalną wielkość. Rodzina pielęgnując szacunek dla życia, wypełnia swoje podstawowe zadanie (FC, nr 28). W życiu każdego człowieka bardzo ważne jest posiadanie kogoś, kogo można nazwac autorytetem. Autorytetem jest osoba budząca zaufanie, mająca wpływ na zachowanie i myślenie innych ludzi. Człowiekiem, który z pewnoscią charakteryzuje się tymi cechami był jan Paweł II. Papież był osobą, która swym zachowaniem, słowami i wiara W "Laborem exercens" ("O pracy ludzkiej") wydanej 14 września 1981 r. Jan Paweł II podkreślał, że praca jest dla człowieka, a nie człowiek dla pracy. Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi. Prawdziwa cywilizacja nie polega na sile, ale jest owocem zwycięstw nad samym sobą, nad mocami niesprawiedliwości, egoizmu i nienawiści, które są zdolne zniekształcić prawdziwe oblicze człowieka. WT6PO. Ks. prof. dr hab. Andrzej Szostek Wojtyłę przede wszystkim fascynował człowiek i jego spełnianie się poprzez miłość, której szczególnym wyrazem jest miłość oblubieńcza. Swoją filozoficzną drogę rozpoczął od rozważań nad miłością międzyosobową, aby później sięgnąć do fundamentów antropologicznych w studium „Osoba i czyn” i dalej, aby w „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich” pokazać całą pełnię człowieka w perspektywie teologicznej. Jan Paweł II był rzecznikiem i piewcą kultury, która pokazuje wielkość człowieka i podnosi do Boga – uważa ks. prof. Andrzej Szostek, uczeń Karola Wojtyły i jego następca na katedrze etyki KUL. KAI: Jan Paweł II był Wielkim Papieżem, ale za co konkretnie go cenimy? Ks. prof. Andrzej Szostek, filozof, były rektor KUL: Różni ludzie cenią go za różne rzeczy. Najbardziej za to, że był na ludzi otwarty, a oni byli przekonani, że naprawdę ich kochał miłością niesentymentalną. Potrafił stawiać wymagania i to bardzo wysokie. Płynęły one z jego wiary w Boga i troski o to, aby człowiek nie zatracił swego jedynego życia, jakie zostało mu dane. Kochają go również za to, że nie bał się ludzi. Pamiętamy ciągnące się w nieskończoność audiencje ogólne, audiencje prywatne po Mszach św. oraz spotkania podczas pielgrzymek na całym świecie. Także i to, że podczas posiłków nigdy nie był sam i zawsze miał jakichś gości. Podobnie spotkania z młodzieżą. Pamiętajmy, że młodzież jest szczególnie wyczulona na wszelki fałsz. Wiemy też, że politycy chcąc sobie „kupić” młodzież, studiują jakieś gesty, albo używają słów zachęty, aby zaskarbić sobie jej życzliwość. Papież nigdy tego nie robił, a u młodych ludzi miał wielki prestiż. Nie pomniejszając swoich wymagań, po prostu ich lubił, chętnie się z nimi spotykał, czasami się podroczył i pożartował. Powinniśmy go cenić przede wszystkim za nauczanie jakie po sobie pozostawił, a z tym nie jest chyba najlepiej? – Są też tacy, którzy cenią Jana Pawła II za jego słowa, którymi dzielił się z nami w swoich encyklikach, podczas pielgrzymek i w innych dokumentach. Raczej bardziej cieszymy się niż go słuchamy. Nadszedł czas, aby przy okazji beatyfikacji i po niej jeszcze raz do tych tekstów sięgnąć i wydobyć z nich to, co najważniejsze. Jak na nasze możliwości papież Wojtyła zbyt szybko żył i nauczał. Nie nadążaliśmy za nim i nie przemyśleliśmy do końca jego nauczania. Przede wszystkim był świętym. Żył Panem Bogiem i to Jemu oddał całe swoje życie i posługę. Ta jego determinacja i głębia oddania Panu Bogu ma decydujący wpływ na to, z jakim szacunkiem odnosimy się do niego. Nie nadążamy za recepcją myśli Jana Pawła II, często z braku czasu, czy lenistwa. Chyba zbyt mało wiemy o papieżu Wojtyle filozofie, teologu, myślicielu. – W prostych słowach trudno przedstawić np. poglądy filozoficzne Jana Pawła II. Z nimi wiąże się wiele anegdot. Kiedy Wojtyła był kardynałem to powiedział jednemu z księży, że za swoje złośliwości będzie w Czyśćcu cierpiał. Ksiądz odpowiedział mu, że nawet wie jaką pokutę dostanie: będzie musiał czytać „Osobę i czyn”. Taka już była sława tego najważniejszego dzieła filozoficznego Karola Wojtyły. Co w niej jest najważniejsze? – Dwie rzeczy są ważne. Jedna to jego koncepcja wolności, którą nazywa „transcendencją osoby w czynie”. A druga to zarys tzw. „teorii uczestnictwa”. W sprawie wolności papież kładzie nacisk na to, że najbardziej newralgicznym momentem tej wolności nie jest możliwość wyboru naszych różnych zachowań, dóbr zewnętrznych, które możemy nabyć, lecz wolność to kształtowanie siebie samego poprzez te wybory. Jeśli mówimy o kształtowaniu siebie samego to Wojtyła nazywa to „transcendencją osoby w czynie”. „Transcedo” znaczy „przekraczam”. Znaczy to, że człowiek jest zdolny przekraczać sam siebie, sam siebie posiadać i o sobie stanowić. To jest „pionowa struktura wolności”, w której ja jestem panem samego siebie, a wybierając coś staję lepszy, gorszy, mniej czy bardziej dojrzały. Ostatecznie wolność jest po to, aby siebie dać drugiej osobie. Wielkość człowieka polega na tym, że staje się bardziej sobą w darze. Tak jak sam istnieje z daru, tak sam siebie spełnia w darze dla drugiej umiłowanej osoby. oceń artykuł Jan Paweł II był rzecznikiem i piewcą kultury, która pokazuje wielkość człowieka i podnosi do Boga – uważa ks. prof. Andrzej Szostek, uczeń Karola Wojtyły i jego następca na katedrze etyki Jan Paweł II był Wielkim Papieżem, ale za co konkretnie go cenimy? Ks. prof. Andrzej Szostek, filozof, były rektor KUL: Różni ludzie cenią go za różne rzeczy. Najbardziej za to, że był na ludzi otwarty, a oni byli przekonani, że naprawdę ich kochał miłością niesentymentalną. Potrafił stawiać wymagania i to bardzo wysokie. Płynęły one z jego wiary w Boga i troski o to, aby człowiek nie zatracił swego jedynego życia, jakie zostało mu dane. Kochają go również za to, że nie bał się ludzi. Pamiętamy ciągnące się w nieskończoność audiencje ogólne, audiencje prywatne po Mszach św. oraz spotkania podczas pielgrzymek na całym świecie. Także i to, że podczas posiłków nigdy nie był sam i zawsze miał jakichś gości. Podobnie spotkania z młodzieżą. Pamiętajmy, że młodzież jest szczególnie wyczulona na wszelki fałsz. Wiemy też, że politycy chcąc sobie „kupić” młodzież, studiują jakieś gesty, albo używają słów zachęty, aby zaskarbić sobie jej życzliwość. Papież nigdy tego nie robił, a u młodych ludzi miał wielki prestiż. Nie pomniejszając swoich wymagań, po prostu ich lubił, chętnie się z nimi spotykał, czasami się podroczył i pożartował. Powinniśmy go cenić przede wszystkim za nauczanie jakie po sobie pozostawił, a z tym nie jest chyba najlepiej? – Są też tacy, którzy cenią Jana Pawła II za jego słowa, którymi dzielił się z nami w swoich encyklikach, podczas pielgrzymek i w innych dokumentach. Raczej bardziej cieszymy się niż go słuchamy. Nadszedł czas, aby przy okazji beatyfikacji i po niej jeszcze raz do tych tekstów sięgnąć i wydobyć z nich to, co najważniejsze. Jak na nasze możliwości papież Wojtyła zbyt szybko żył i nauczał. Nie nadążaliśmy za nim i nie przemyśleliśmy do końca jego nauczania. Przede wszystkim był świętym. Żył Panem Bogiem i to Jemu oddał całe swoje życie i posługę. Ta jego determinacja i głębia oddania Panu Bogu ma decydujący wpływ na to, z jakim szacunkiem odnosimy się do nadążamy za recepcją myśli Jana Pawła II, często z braku czasu, czy lenistwa. Chyba zbyt mało wiemy o papieżu Wojtyle filozofie, teologu, myślicielu. – W prostych słowach trudno przedstawić np. poglądy filozoficzne Jana Pawła II. Z nimi wiąże się wiele anegdot. Kiedy Wojtyła był kardynałem to powiedział jednemu z księży, że za swoje złośliwości będzie w Czyśćcu cierpiał. Ksiądz odpowiedział mu, że nawet wie jaką pokutę dostanie: będzie musiał czytać „Osobę i czyn”. Taka już była sława tego najważniejszego dzieła filozoficznego Karola Wojtyły. Co w niej jest najważniejsze? – Dwie rzeczy są ważne. Jedna to jego koncepcja wolności, którą nazywa „transcendencją osoby w czynie”. A druga to zarys tzw. „teorii uczestnictwa”. W sprawie wolności papież kładzie nacisk na to, że najbardziej newralgicznym momentem tej wolności nie jest możliwość wyboru naszych różnych zachowań, dóbr zewnętrznych, które możemy nabyć, lecz wolność to kształtowanie siebie samego poprzez te wybory. Jeśli mówimy o kształtowaniu siebie samego to Wojtyła nazywa to „transcendencją osoby w czynie”. „Transcedo” znaczy „przekraczam”. Znaczy to, że człowiek jest zdolny przekraczać sam siebie, sam siebie posiadać i o sobie stanowić. To jest „pionowa struktura wolności”, w której ja jestem panem samego siebie, a wybierając coś staję lepszy, gorszy, mniej czy bardziej dojrzały. Ostatecznie wolność jest po to, aby siebie dać drugiej osobie. Wielkość człowieka polega na tym, że staje się bardziej sobą w darze. Tak jak sam istnieje z daru, tak sam siebie spełnia w darze dla drugiej umiłowanej wolności wiąże się z zarysem teorii uczestnictwa… – Uczestnictwo ma różne wymiary. Wojtyła rozwijał swoją koncepcję w związku z rozważaniami nad ustrojem społecznym. Mówił o postawach indywidualistycznych i antyindywidualistycznych. Należy zwrócić uwagę, że pisał i mówił językiem, jakim dało się w latach 60. XX w. mówić. Wskazywał jak niebezpieczna jest sytuacja, gdy w państwie nie mogą działać partie opozycyjne i jak to szkodzi całemu społeczeństwu. Dla niego wymiar uczestnictwa jest osadzony w wymiarze bliźniego. O tym pisze w „Osobie i czynie” i rozwija w dalszych swoich publikacjach, zwłaszcza w artykule „Osoba, podmiot i wspólnota”. Według Wojtyły osadzenie w wymiarze „bliźni” nie oznacza zdobywania jakichś dóbr na tej ziemi. Choć jest ich na świecie tak wiele, to nigdy nie zaspokoją one naszych apetytów. Jeśli uznam, że najważniejszym dobrem jest dobro konsumpcyjne, to drugi człowiek staje się dla mnie rywalem, przeszkodą w jego zdobyciu. Wojtyła mówi natomiast, że największym skarbem człowieka jest jego bliźni. I wtedy ukazuje się właściwy wymiar uczestnictwa. Wskazuje na personalistyczne aspekty czynu, który odnosi się do innych osób, a kulminacyjnym aktem odniesienia do bliźniego jest dar miłości z siebie samego. To jest największa inwestycja naszej wolności. Nikt nie jest do tego zmuszony, ale poprzez dar z siebie samego człowiek staje się i spełnia jako osoba. Kolejne ważne tematy filozoficzne Wojtyły to miłość, małżeństwo, rodzina… – Mówiąc o tych zagadnieniach powinniśmy zestawić ze sobą trzy jego dzieła: „Miłość i odpowiedzialność”, „Osoba i czyn” oraz cykl katechez „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich”. Wojtyłę przede wszystkim fascynował człowiek i jego spełnianie się poprzez miłość, której szczególnym wyrazem jest miłość oblubieńcza. Swoją filozoficzną drogę rozpoczął od rozważań nad miłością międzyosobową, aby później sięgnąć do fundamentów antropologicznych w studium „Osoba i czyn” i dalej, aby w „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich” pokazać całą pełnię człowieka w perspektywie teologicznej. Swoje poglądy określał mianem antropologii integralnej. Wojtyła przede wszystkim podkreśla, że miłość wyklucza użycie i instrumentalne traktowanie człowieka, co jest zgodne z normą personalistyczną. Wyklucza ona sprowadzanie człowieka do roli instrumentu i rozumie go jako osobę, której należna jest miłość. Odnosi się ona nie tylko do relacji małżeńskich, ale wszelkich relacji międzyludzkich: aktu małżeńskiego, relacji przyjacielskich, rodzicielskich, odniesienia mistrza do ucznia. Miłość oblubieńcza najlepiej rozświetla relacje międzyludzkie. Wojtyła pokazuje, że jest ona szczególnie kolorowa, piękna i głęboka, ale też szczególnie wymagająca. W kontekście rozważań nad miłością rewolucyjne wydają się jego poglądy na temat ludzkiej seksualności. – Warto zwrócić uwagę, że „Miłość i odpowiedzialność” została przetłumaczona na francuski, włoski, hiszpański jeszcze zanim kard. Wojtyła został papieżem. Już wtedy zauważono w jego poglądach pewien rys rewolucyjności. Utrwaliło się pewne, oficjalnie przez Kościół nie głoszone przekonanie, że głównym celem małżeństwa jest prokreacja i tylko wówczas akt seksualny jest dopuszczalny. Jeśli nie ma tej perspektywy, to należy chwalić małżonków za abstynencję seksualną i propagować tzw. „białe małżeństwa”. Za takim przekonaniem stało trochę manichejskie podejrzenie, że akt seksualny zawsze ma w sobie coś z grzeszności, ponieważ jest w nim jakieś emocjonalne uniesienie i człowiek przestaje być panem siebie. Dla Wojtyły akt małżeński jest przede wszystkim aktem okazywanej sobie wzajemnie miłości. Jest on cenny, ważny, dobry oraz godny moralnej aprobaty. Pokazuje on z jednej strony, że naturalnym owocem miłości oblubieńczej małżonków jest dziecko poczęte w akcie seksualnym, a z drugiej, że nie tylko perspektywa poczęcia dziecka usprawiedliwia akt seksualny. Akt seksualny w małżeństwie jest sam przez się dobry i trzeba dobrze zrozumieć jego naturę. Równocześnie Wojtyła przestrzega przed traktowaniem aktu seksualnego w kontekście użycia, gdyż wtedy zostaje złamany fundament miłości. Podkreśla z całą mocą, że z powodu popędu płciowego miłość oblubieńcza jest szczególnie narażona na pójście w kierunku użycia. To personalistyczne podejście do seksualnego aktu małżeńskiego było wtedy, na początku lat 60., także dla mentalności katolickiej, wielką nowością i dlatego m. in. książkę Wojtyły wydano w kilku językach. Walorem tego studium jest także to, że temat został postawiony w sposób zasadniczy i pisze także o formie miłość wiążącej się z celibatem. – W „Miłości i odpowiedzialności” jest też paragraf odnoszący się do formy miłości wiążącej się z celibatem, z bezżennością dla Królestwa Niebieskiego. Ta forma ma także wymiar miłości oblubieńczej, którą osoby duchowne ofiarowują Bogu. Ponadto Wojtyła podkreśla w swoim dziele, że każdy człowiek musi znaleźć jakąś formę miłości oblubieńczej. Nawet ci, którzy nie będąc księżmi i zakonnicami, osoby samotne, muszą odnaleźć jakąś formę daru z siebie jeśli ma być spełnione życie osobowe. Przypomnijmy, że refleksje te wypływały z praktyki duszpasterskiej Wojtyły… – We wstępie do „Miłości i odpowiedzialności” wprost to wyznaje, że jego przemyślenia wypływają z doświadczeń w konfesjonale, z kontaktu z młodymi ludźmi, którzy chętnie mówią o problemach związanych z miłością i przygotowaniem się do małżeństwa. Wojtyła głęboko uczestniczył w ludzkich dramatach i przeżyciach. Na ile papiestwo zmieniło kard. Wojtyłę? – W przypadku każdego człowieka zmiana publicznej funkcji w jakimś stopniu go zmienia. Ale musimy też strzec się pewnych skrajności. Jedna z nich polega na tym, że papież zasiadając na tronie św. Piotra staje się nowym człowiekiem i to, co mówił dotychczas, jest nieważne. Druga skrajność polega na tym, że nie mówi on nic nowego w stosunku do tego, co głosił wcześniej. Ani jedno ani drugie nie jest prawdą, dlatego, że Wojtyła potrafił się uczyć. Cały czas się rozwijał i w relacji do Boga, i w duszpasterstwie i pracy intelektualnej. Ponadto cały czas chciał mieć koło siebie swoich bliskich współpracowników. Ks. prof. Tadeusz Styczeń, który był jego szczególnie umiłowanym uczniem i współpracownikiem przed 16 października 1978 r., do śmierci był jego przyjacielem. Co kard. Wojtyła wnosi do papiestwa? – Zaczynając od pierwszej encykliki wnosi fascynację człowiekiem. W tej pierwszej encyklice uważanej za programową „Redemptor hominis” papież nadaje nowy tytuł Chrystusowi. Utrwalił się w teologii tytuł „redemptor generis humani” – odkupiciel rodzaju ludzkiego, „redemptor mundi” – „odkupiciel świata”. Papież pisze natomiast „redemptor hominis” – odkupiciel człowieka. Nie dziwi zatem, że w tej encyklice znalazły się często później cytowane słowa: „Człowiek jest drogą Kościoła”. W niej na wzór dokumentów II Soboru Watykańskiego, zwłaszcza „Gaudium et spes”, maluje panoramę świata ludzkiego, zwłaszcza z jego nadziejami i zagrożeniami. Wnosi fascynację człowiekiem, którego chce w sposób szczególnie polecić Panu Bogu i go do Boga pociągnąć. Ponadto wnosi do papiestwa także fascynację Bogiem w Jego tajemnicy miłosierdzia. Przekonanie, że Bóg pociąga człowieka swoim miłosierdziem, jest jego ideą duszpasterską i teologiczną. Wyniósł ją z okresu przedpapieskiego i nadał jej szczególny blask, czego dowodem jest przejmująca encyklika „Dives in misericordia” – „Bogaty w Miłosierdziu”.Na co kładł szczególny nacisk jako papież? – Zostając biskupem świata zwrócił baczniejszą uwagę na etykę społeczną. Będąc papieżem zaczął odwiedzać różne kraje i zauważył, że niektóre z nich należą już nie do tzw. trzeciego świata, lecz nawet do czwartego. Bogaci stają się coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi i jest ich coraz więcej. Jak zobaczył, że ubóstwo radykalizuje konflikty społeczne to coraz bardziej interesował się etyką społeczną. Dlatego powstały encykliki „Laborem Exercens”, „Sollicitudo rei socialis”, „Centesimus annus”. Encykliki te i inne dokumenty dotyczące społecznej nauki Kościoła, pokazują, jak bardzo sprawy te leżały mu na sercu. Papież do etyki społecznej nawiązuje także w encyklice o Bożym Miłosierdziu i podkreśla, że także ono leży u podstaw służby społecznej człowieka. Nie można wszystkiego sprowadzać do systemów ekonomicznych i społecznych, lecz gdzieś u podstaw musimy umieścić serce człowieka wrażliwe na ludzką biedę. Jednym z głównych rysów jego pontyfikatu jest wołanie o reakcję na ludzką biedę i nieszczęścia. Pisząc o sprawach społecznych papież dyskutuje także z marksizmem… – Już w „Osobie i czynie” pojawia się kategoria „alienacji”, która polega na tym, że wytwór człowieka zdobywa nad nim władzę. Dla Marksa jednym z fundamentalnych pojęć była alienacja ekonomiczna polegająca na tym, że człowiek stworzył pewien niesprawiedliwy system społeczno-ekonomiczny, który nad nim panuje. W „Osobie i czynie” Wojtyła nawiązuje do problemu alienacji i pisze, że Marks nie sięgnął dostatecznie głęboko pisząc o alienacji. Przyznaje, że na świecie panują krzywdzące człowieka stosunki ekonomiczne powodujące niesprawiedliwość społeczną i nie można wobec nich pozostać obojętnym. Ale jego zdaniem zmiana tych stosunków nie wystarczy, gdyż trzeba jeszcze zmienić ludzkie serce, sięgnąć do wymiaru „bliźniego” i na nim oprzeć problematykę alienacji. Jako papież uznał tę problematykę za na tyle ważną, że przeniósł ją na teren światowy. Już po upadku komunizmu w 1989 r. papież w encyklice „Centesimus annus” powraca do problemu alienacji i powiada, że to, co zaproponował Marks jest – jak powiedział Leon XIII – lekarstwem gorszym od choroby. Jan Paweł II podkreśla w niej, że lekarstwa już nie ma, ale choroba pozostała i alienacja jest cały czas problemem. Podkreśla w niej, że system społeczno-ekonomiczny oparty na zasadzie traktowania innych jako rywali, konkurentów w dostępie do różnych dóbr, musi rodzić Paweł II był przenikliwym analitykiem, a nawet krytykiem współczesnej kultury. Czego ona głównie dotyczyła? – Nie wiem, czy był krytykiem. Raczej nie był recenzentem, gdyż śledził życie kulturalne i cieszył się z tego, co się dzieje w kulturze. Lubił spotykać się z ludźmi kultury, interesował się muzyką i literaturą. Nie tylko ją czytał, ale sam tworzył nawet gdy był papieżem, czego dowodem jest „Tryptyk Rzymski”. Nie mógł sobie odmówić przyjemności tworzenia poezji. Miał świadomość, że nie można poprzestać na krytyce, wybrzydzaniu i dystansowaniu się od wielu rzeczy, które dzieją się na świecie. Był przekonany, że lepiej pokazywać dobro i samemu je prezentować. W „Tryptyku Rzymskim” Jan Paweł II pokazał że kultura tworzy się w ciszy, zatopieniu się w Bogu i dotyczy też spraw wielkich. Nie jest to krytyka, ale sygnał, aby zobaczyć, jak bardzo we współczesnym świecie potaniało słowo. On, który zawsze tyle działał, zawsze wiele czasu poświęcał na modlitwę i kontemplację, pokazuje w swych utworach, że na tym gruncie rodzą się rzeczy piękne i wielkie. Jednym z atutów globalizacji jest łatwość komunikacji i wypowiadania słów, ale z drugiej strony słowo staje się zbyt lekkie i płaskie. Warto w tym kontekście zobaczyć jak skrupulatnie przygotowywał przemówienia przed pielgrzymkami, czy encykliki. Każde słowo jest w nich gruntownie przemyślane. Dlatego trzeba je czytać w ciszy. Tym bardziej, że obecnie przyzwyczailiśmy się do lekkostrawnych komunikatów, a nie do medytacji. Nie jako krytyk, ale własnym przykładem Jan Paweł II dystansuje się od kultury pozornej. Jan Paweł II doskonale znał wartość słowa jeszcze z czasów działalności teatralnej. – Gdy był jeszcze sprawny fizycznie fantastycznie umiał podawać słowo. Darzył słowo wielkim szacunkiem i nie była to kwestia taniego teatralnego gestu. Mówiący musi być tak przeźroczysty w głoszeniu słowa, aby ono wybrzmiało w całej swej głębi i majestacie. I on tak właśnie robił. Chciał, aby kultura wznosiła człowieka na wyżyny. Jedną z naszych pokus jest odbrązawianie i obalanie przyjętych autorytetów. Jan Paweł to dostrzegał. Oczywiście, można niszczyć autorytety. Szczególnie robią to ci, którzy poprzez wywołanie skandalu chcą szybko zdobyć popularność. Ale pamiętajmy, że nie jest to droga prowadząca w głąb i pozwalająca na wzrost kultury. Przypomnijmy poetycką medytację papieża Wojtyły na temat piękna Kaplicy Sykstyńskiej w „Tryptyku Rzymskim”. Widziałem jego rękopis. Został on napisany niemal bez poprawek. Papieżowi chodziło o ukazanie całego piękna, które raduje serce człowieka i unosi ku Bogu. Szczególnie dbał o wartość drogocennego słowa zrodzonego w ciszy i bólach. Był rzecznikiem i piewcą kultury, która pokazuje wielkość człowieka i podnosi do Boga. Oczywiście nie zapominajmy, że papież był świadom ciemnych stron naszej kultury, ale dopominał się przede wszystkim o przywrócenie jej właściwych o papieżu filozofie i teoretyku. Ale był on personalistą praktykującym, czego nie raz chyba Ksiądz Profesor był świadkiem. – Bycie świadkiem jest zawsze kłopotliwe, gdyż można zostać posądzonym o niedyskrecję, albo o samochwalstwo. Pamiętam pierwsze seminarium z moim udziałem, które odbyło się w Krakowie. Jeździliśmy do kard. Wojtyły za jego pieniądze. Gdy został biskupem, nie pobierał już pensji na KUL-u. Jego pobory były rozdzielane na stypendia dla studentów. A pensje z okresu wakacyjnego były przeznaczane na nasze przyjazdy do Krakowa. Seminaria trwały od godz. 16 do późnego wieczora. Pamiętam jak dziś, gdy w trakcie seminarium zabrałem głos. Kard. Wojtyła w tym czasie pisał jakieś listy. W pewnym momencie podniósł na mnie wzrok i ja zamilkłem. Zrobiło mi się nagle wstyd, gdyż w tych oczach i spojrzeniu była taka uwaga i skupienie. Pomyślałem sobie, że na takie skupienie trzeba sobie zasłużyć. Miałem poczucie małości tego, co mówię w stosunku do jego skupionej uwagi. Od tego czasu starałem się, aby słowa przeze mnie wypowiadane były godne tej jego pilnej uwagi. Miał też niezwykłą pamięć do ludzi. – Kiedyś pani profesor Maria Braun–Gałkowska z KUL powiedziała, że spotykamy się i mamy zazwyczaj dla siebie 10 minut. Narzekamy, że niewiele rozmawiamy ze sobą i podała przykład Jana Pawła II mówiąc: „W rozmowie on ma dla ciebie 2 minuty, ale te 2 minuty są tylko dla ciebie i cały świat dla niego nie istnieje”. Pamiętam też wydarzenie związane z moją pracą doktorską. Kard. Wojtyła był jej recenzentem. W międzyczasie został papieżem i już nie mógł zajmować się moją pracą. Ale wcześniej przeczytał ją i napisał do mnie list z uwagami na jej temat. Później dowiedziałem się, że on wysłał kopię tego listu do dziekana i poprosił, aby przyjąć go, jako podstawę do recenzji mojej pracy. Zrobił to sam. Pomyślałem sobie wtedy, czy naprawdę nie miał ważniejszych zajęć, gdy jechał do Rzymu na konklawe. Świadczyło to o tym, jak szacunek dla drugiego człowieka zobowiązywał go do wypełniania zadań wobec drugiej osoby. Ksiądz profesor był świadkiem przyjaźni papieża z ks. prof. Styczniem… – Ja spędziłem z Janem Pawłem II tylko raz Boże Narodzenie. Ks. Styczeń był co roku w Watykanie w czasie świąt Bożego Narodzenia, Wielkanocy i spędzał z papieżem każde wakacje. Wielu ludzi w Polsce tego mu zazdrościło. Ich zazdrość nie brała jednak pod uwagę tego, ile się on w Watykanie przy papieżu napracował. Jan Paweł II przy całej swojej dobroci i przyjaźni nigdy nie zostawiał człowieka bez pracy. Jan Paweł II oczekiwał od zaufanej osoby wierności. Nie lubił zmieniać swoich najbliższych współpracowników. Dowodem na to jest kard. Dziwisz. Gdy jako arcybiskup wybrał go na sekretarza, to on pozostał z nim aż do śmierci. Również siostry sercanki, które usługiwały mu w Krakowie później wziął do Rzymu, aby u niego pracowały. Pamiętam jedną z sytuacji podczas mojego pobytu w Watykanie na Boże Narodzenie. Uczestniczyliśmy razem z ks. Styczniem w papieskiej Pasterce i Mszy św. w uroczystość Bożego Narodzenia, która wypadła tamtego roku w sobotę. Następnego dnia przypadała Niedziela Świętej Rodziny i papież odprawiał Mszę św. w Bazylice św. Piotra. Ks. Styczeń nie mógł w niej uczestniczyć. Wieczorem byliśmy na kolacji i wspólnym kolędowaniu. Wtedy papież zwraca się do ks. Stycznia: „Tadziu, ale ja dzisiaj ciebie nie widziałem na Mszy św.” Kiedy to usłyszałem, to mnie zamurowało. Wiadomo, że bazylika nie jest małym kościółkiem, a ks. Styczeń nie był dwumetrowym koszykarzem, którego można dostrzec z daleka. Pomyślałem sobie, czy Jan Paweł II jest aż tak spostrzegawczy? Nie o to jednak chodziło. Jan Paweł II zawsze potrzebował koło siebie bliskich sobie osób. Oczekiwał wsparcia i ludzie to czuli. Dlatego ks. Styczeń, gdy dostał od papieża jakieś zadanie to wiedział, że nic nie jest od tego ważniejsze. Robił co mógł, aby mu jak najlepiej pomóc. Tak samo postępował ks. Dziwisz. Doskonale wiedział, że papież na nim polega i wykonywał swą pracę z wielkim oddaniem. Trzeba też zaznaczyć, że Jan Paweł II jeśli zwracał się o pomoc, to nie miało to nic wspólnego z rozkazem. Czy ks. prof. Styczeń opowiadał o jakiś wyjątkowych sytuacjach z udziałem papieża?– Nie zwierzał się. Był bardzo dyskretny. Ja też nigdy go o to nie pytałem. Zawsze uderzała mnie pobożność papieża. Pamiętam doskonale pewne zdarzenie z Castel Gandolfo. Zbliża się piątkowe popołudnie. Jesteśmy w kuchni letniej rezydencji papieża i rozmawiamy z pracującymi tam siostrami. Nagle spojrzałem przez uchylone drzwi na korytarz, a tam Jan Paweł II sam odprawia Drogę Krzyżową. Spojrzałem na zegarek, była godz. 15. Trochę się nawet zawstydziłem, że nie towarzyszymy papieżowi. Jednak papież nigdy nikogo nie upomniał. Nie miał żalu, że się z nim nie modliliśmy. Jan Paweł II po prostu żył Bogiem i nie był człowiekiem pobożnym na pokaz. Co najbardziej z wielu spotkań z Janem Pawłem II utkwiło najbardziej w pamięci i sercu Księdza Profesora? – Najbardziej utkwiły mi w pamięci Msze św. z jego udziałem. Jestem księdzem i wiem jak nie raz niszczy nas rutyna, pośpiech czy brak koncentracji przy odprawianiu Eucharystii. Wiele razy miałem okazję odprawiać Mszę św. z Ojcem Świętym i zawsze miałem to poczucie, że w jej trakcie wchodzi on w szczególną, głęboką relację z Bogiem. Eucharystia była najważniejszym wymiarem jego życia. Wśród wielu zdjęć z papieżem mam dwa zrobione tego samego dnia. Jedno po porannej Mszy św., a drugie po kapitule generalnej księży marianów, kiedy zostaliśmy podjęci przez Ojca Świętego. Trzeba zobaczyć na nich dwie twarze papieża, po Mszy św. i na spotkaniu. To są dwa różne oblicza. Po Mszy św. widzimy, że jeszcze przebywa w najważniejszym dla niego wymiarze Tajemnicy Eucharystii, a na drugim jest już rozluźniony i oddany rozmowie. Nie bez powodu jego ostatnia encyklika dotyczy właśnie Eucharystii. Jest ona testamentem jego kapłaństwa. Nie obawia się Ksiądz Profesor manipulacji ideologicznych i politycznych osobą Jana Pawła II? – Manipulacje polityczne i ideologiczne osobą Jana Pawła II były, są i będą. Musimy starać się temu nie ulegać oraz piętnować tam, gdzie się to zdarzy. Ale z drugiej strony jego wielkość przerasta tego rodzaju machlojki. Trudno nam będzie się przed tym uchronić. Będzie to taka brudna piana, którą trzeba będzie co raz zmywać, żeby z powrotem powracać do osoby Jana Pawła II. Z czasem na pewno te manipulacje się uspokoją. Jakie znaczenie powinna mieć beatyfikacja Jana Pawła II dla Polaków, Kościoła? – Osobiście bardzo się ciszę z beatyfikacji. Mam nadzieję, że będzie ona kolejną okazją do pogłębienia naszej chrześcijańskiej postawy. Nie myślę w tym kontekście o toczących się w naszym kraju pyskówkach, gdyż są one czymś zewnętrznym i ulotnym. Wobec sporów, które i tak się muszą toczyć, gdyż na tym polega życie społeczne, pragnąłbym, abyśmy dostrzegli, że drugi człowiek to jest nade wszystko naszym bliźnim. Obyśmy nie zatracili fundamentalnej solidarności międzyludzkiej. Pamiętajmy, że jesteśmy dziećmi tego samego Boga. Będzie to okazja, aby powrócić do spojrzenia na Boga i człowieka – takiego jakie starał się nam przekazać Jan Paweł II. Rozmawiał Krzysztof TomasikDrogi Czytelniku,cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie! Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz prosimy Cię o wsparcie portalu za pośrednictwem serwisu Patronite. Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj. Napis cytat na ścianę Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest i nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi. Jan Paweł ll. Kolornik Opis Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest i nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi. Naklejka wykonana z samoprzylepnej matowej bezwonnej folii. Naklejka wycięta po obrysie, nie posiada tła, tłem jest powierzchnia na której zostanie naklejona. Wzory naklejone na ścianie lub inne płaskie powierzchnie nie odkleją się przez długie lata, pod warunkiem aplikowania jej zgodnie z instrukcją naklejania. Montaż naklejki za pomocą papieru transferowego. Na naklejkę jest nałożony papier transferowy, za pomocą którego wszystkie elementy naklejki w całości możemy przenieść na powierzchnię naklejaną, jak również można porozcinać poszczególne elementy i nakleić według własnego uznania. Zobacz koniecznie instrukcję naklejania Więcej informacji na często zadawane pytania wFAQlub zapraszamy do kontaktu telefonicznego. Jeżeli nie znalazłeś interesującego Cię wzoru, rozmiaru lub chciałbyś go zmodyfikować napisz do Nas lub zadzwoń. Szczegóły produktu Dodatkowe informacje ZALETY NASZYCH PRODUKTÓW Wzory naklejone na ścianie lub inne płaskie powierzchnie wewnątrz pomieszczeń nie odkleją się przez długie lata, pod warunkiem aplikowania jej zgodnie z instrukcją naklejania. Łatwo utrzymać w czystości ( można je myć ) Naklejone sprawiają wrażenie jak namalowane. Bogata paleta kolorów do wyboru. Z powodzeniem można stosować je w pomieszczeniach takich jak kuchnia, łazienka oraz na zewnątrz np. okna lub na samochodzie. Naklejać można na różne powierzchnie: ściany, szyby, meble, zasadniczo na wszystkie gładkie powierzchnie. Materiał używany przez nas do produkcji naklejek gwarantuje, że można go stosować np. w pokoju dziecięcym. Jest w 100% bezpieczny. Trwałość naklejek wystawionych na warunki zewnętrzne min 3-4 lata. TECHNIKA WYKONANIA Naklejka nie posiada tła, jest wycięta po obrysie, czyli np. jeżeli naklejka to napis, na ścianie zostaną tylko literki. Naklejki produkowane z folii matowej barwionej, co gwarantuje intensywny kolor , który nigdy nie zmieni barwy, w porównaniu z naklejkami drukowanymi Folia bezwonna Folia z której produkowane są naklejki posiada certyfikaty ISO9001 ISO14001 ISO50001. ROZMIAR NAKLEJKI Naklejki dostępne są w kilku rozmiarach oraz w układzie poziomym oraz pionowym. MONTAŻ NAKLEJKI papier transferowy naklejka podkład Naklejka składa się z 3 warstw, papier transferowy pomaga przenieść naklejkę w całości bez potrzeby przeklejania poszczególnych elementów. Wzory naklejone na ścianie lub inne płaskie powierzchnie nie odkleją się przez długie lata, pod warunkiem aplikowania jej zgodnie z instrukcją naklejania. Zobacz koniecznie instrukcję naklejania ELASTYCZNY ROZMIAR Naklejkę możemy rozmiarem dostosować do posiadanego miejsca, rozcinając i przyklejając elementy według własnego uznania. po naklejeniu przykładowej naklejki pozostaną na ścianie tylko litery bez tła. LUSTRZANE ODBICIE Naklejka może zostać wykonana w odbiciu lustrzanym, jeżeli jest dostępna taka opcja. Więcej informacji na często zadawane pytania w FAQ lub zapraszamy do kontaktu telefonicznego. Jeżeli nie znalazłeś interesującego Cię wzoru, rozmiaru lub chciałbyś go zmodyfikować napisz do Nas lub zadzwoń. Janowi Pawłowi II udało się przekształcić rolę papiestwa. Dzięki niemu stało się ono rzecznikiem praw człowieka. Wykroczył więc on poza granice katolicyzmu, zwracając się do ludzi znajdujących się w różnych sytuacjach religijnych, społecznych i politycznych – Murzyn? – pytali rzymianie zgromadzeni na placu św. Piotra, gdy 16 października 1978 r. kard. Pericle Felici z balkonu bazyliki watykańskiej ogłosił nazwisko nowego papieża. Zdecydowana większość katolików na świecie nigdy wcześniej o nim nie słyszała. Kiedy Jan Paweł II umierał w 2005 r., sytuacja była diametralnie odmienna. Nie było chyba na świecie nikogo, kto nie rozpoznawał jego twarzy po trwającym niemal 27 lat pontyfikacie. Ludziom młodym słowo „papież” kojarzyło się wyłącznie z Janem Pawłem II. Na jego pogrzeb przyjechały do Rzymu 3 mln ludzi. Nikomu jeszcze w dziejach ludzkości nie udało się skupić takiej rzeszy na swoim pogrzebie. Wcześniej 1,4 mln żałobników po kilkanaście godzin stało w kolejce, by choć przez chwilę zobaczyć ciało papieża. Leon, Grzegorz, Mikołaj Bardzo szybko zaczęto nazywać Jana Pawła II Wielkim. Do tej pory przydomkiem tym zostało obdarzonych zaledwie trzech biskupów Rzymu i to z odległej epoki wczesnego średniowiecza: Leon I, Grzegorz I i Mikołaj I. Wszyscy oni zasłużyli się w umacnianiu prymatu papieskiego w Kościele. Wszyscy też zostali ogłoszeni świętymi. Leon I, zaliczany do grona ojców Kościoła i doktorów Kościoła, był papieżem w latach 440-461. W osobie następcy Piotra widział uobecnienie Chrystusa w Kościele. Uczynił z papiestwa najwyższą instancję jurysdykcyjną w świecie chrześcijańskim. Skutecznie bronił czystości wiary przed herezjami. Jego ujęcie zagadnienia dwóch natur w Chrystusie przyjął sobór w Chalcedonie (451). Leon I ocalił też Rzym od zniszczenia przez Hunów i Wandalów. Grzegorz I był biskupem Rzymu w latach 590-604. Podpisywał się: Servus servorum Dei (Sługa sług Bożych). Jako pierwszy papież wysłał misjonarzy do ludów pogańskich. Uporządkował śpiew liturgiczny, który stał się znany jako chorał gregoriański. Ustalił ostatecznie Kanon rzymski, wprowadził do Mszy św. modlitwę „Ojcze nasz”, a językiem liturgii Kościoła zachodniego ustanowił łacinę, mimo że nie była powszechnie znana. Zapoczątkował naukę o czyśćcu. Należy do grona doktorów Kościoła. Niedługo po śmieci został ogłoszony świętym przez aklamację Rzymian: „Santo subito!” – tę samą, która zabrzmiała na pogrzebie Jana Pawła II. Mikołaj I był papieżem w latach 858-867. Tak jak Leon I uważał, że jest zastępcą Chrystusa na Ziemi i zwierzchnikiem całego Kościoła, któremu podlegają także władcy świeccy. Wdał się w spór o obsadę patriarchatu w Konstantynopolu, co doprowadziło do trwającej kilkanaście lat schizmy. Sam Mikołaj został ekskomunikowany przez synod w Konstantynopolu za używanie w wyznaniu wiary dodatku „Filioque”, wskazującego na pochodzenie Ducha Świętego nie tylko od Ojca, ale także od Syna. Bronił nierozerwalności małżeństwa. Znany był też z ascetycznego życia i głębokiej pobożności. Jak na tym tle przedstawiają się zasługi Jan Pawła II, które upoważniałyby do nazwania go Wielkim? Ludzie mu współcześni pozostają pod wpływem jego osoby i nauczania, nie mając jeszcze wystarczającego dystansu, by na chłodno określić jego miejsce w historii Kościoła i świata. Ocenę papieża „z rodu Polaków” należy więc zostawić potomnym. Dopiero oni będą w stanie obiektywnie zobaczyć, co z jego nauczania i dzieł apostolskich przetrwało próbę czasu. Choć więc nie wiadomo, czy przydomek „Wielki” ostatecznie pozostanie przy imieniu Jana Pawła II, można zastanawiać się, dlaczego taki tytuł mógłby mu przysługiwać. Postać formatu światowego Marco Politi, watykanista włoskiego dziennika „La Repubblica”, twierdzi, że „Karolowi Wojtyle udało się stopić w jedno w swojej osobie – a jest to bardzo rzadki koktajl! – człowieka wiary, filozofa historii, wielkiego człowieka przekazu i przywódcę geopolitycznego. Stał się on osobą interesującą nie tylko dla katolików, ale także dla żydów, muzułmanów, a nawet dla agnostyków, którzy podziwiali go za zaangażowanie w obronę praw człowieka, przeciwko wojnie, nadanie globalizacji ludzkiego oblicza”. Już w 1995 r. Politi pisał o Janie Pawle II, że „świat nie znajduje dzisiaj żadnego innego przywódcy poza głową Kościoła katolickiego”. Choć „był przedstawicielem swojej religii, podejmował problemy światowe, np. dialogu międzyreligijnego, gospodarki światowej, stosunków między bogatą Północą i biednym Południem, refleksji historycznej nt. błędów Kościoła w historii”. Zdaniem Politiego, gdyby papież „zajmował się tylko swoją ojczyzną, Polską, jego oddziaływanie miałoby bardzo ograniczony zasięg, nie byłby wielką osobistością. Ale on zajął się i wolnością w Ameryce Łacińskiej, i zapoczątkowaniem nowych stosunków między różnymi kulturami, czego wyrazem było wezwanie przywódców wszystkich religii na modlitwę do Asyżu... W ten sposób stał się postacią formatu światowego”. Przede wszystkim jednak „odnowił rolę papiestwa”. „Do 1978 r. papież był ważną postacią jedynie dla katolików i osób zajmujących się ekumenizmem. Oczywiście, także Pius XII, Jan XXIII i Paweł VI zajmowali się polityką. Zawsze jednak byli postrzegani jako przywódcy katolików. Janowi Pawłowi II udało się przekształcić rolę papiestwa. Dzięki niemu stało się ono rzecznikiem praw człowieka. Wykroczył więc on poza granice katolicyzmu, zwracając się do ludzi znajdujących się w różnych sytuacjach religijnych, społecznych i politycznych” – podkreśla włoski publicysta. „Życie to czas, który został nam podarowany i w którym każdy z nas staje wobec wyzwania, jakie niesie samo życie: to wyzwanie polega na znalezieniu swojego celu, prze­znaczenia i na walce o nie.” Jan Paweł II, Homilia podczas Mszy Św. V Międzynarodowego Forum Młodzieży, Manila 1995. WSPOMNIENIA UCZNIÓW O OJCU ŚWIĘTYM – JANIE PAWLE II Po śmierci Jana Pawła II w dniu 2 kwietnia 2005 roku uczniowie Zespołu Szkół, podzielili się osobistymi refleksjami związanymi z ich spostrzeganiem papieża – Polaka. Oto kilka z nich. „Ojciec Święty był dla wielu ludzi wzorem, nauczycielem. Był on także ciepłym i pełnym miłości człowiekiem. Był osobą, która potrafiła przywołać do porządku. Dawał nadzieje ludziom pokrzywdzonym. Łamał wszelkie polityczne bariery, gdy np. Pojechał do Meksyku. Pouczał ludzi i nie chciał im się przypodobać, nie musiał ! Kochał ich, a oni Jego i dalej Go kochają. Jan Paweł II w moich oczach był, jest i będzie osobą skromną, mającą wielką siłę przyciągania do siebie i Boga ludzi, siłę jednoczenia i tę najważniejszą siłę MIŁOŚCI ! Nigdy nie zapomnimy o naszym Ojcu, naszym rodaku. W moim sercu znalazł szczególne miejsce i na zawsze wyrył tam swoje imię. Na moim sercu widnieje napis pełen miłości: „Jan Paweł II” NIECH ODPOCZYWA W POKOJU!! Kasia Jan Paweł II był osobą, która kochała każdego bez wyjątku, i pozostanie w pamięci wszystkich. Podczas swego pontyfikatu zrobił wiele dobrego i umiał przyciągnąć ludzi do siebie słowem. Był to człowiek którego kochał cały świat. Dla mnie osoba Jana Pawła II jest bardzo ważna i jest dla mnie wielkim wzorem do naśladowania, gdyż dla niego Muzułmanie, Żydzi i inni wyznawcy różnych religii byli jak bracia. Dobrym przykładem jest to jak Jan Paweł II jako pierwszy papież modlił się w muzułmańskim meczecie, izraelickiej cerkwi i jako jedyny Papież prosił Żydów o przebaczenie za ich prześladowania przez Katolików. Tym właśnie jest osoba naszego kochanego dziadka, polskiego papieża Jana Pawła II. Grzegorz lat 15 Dla mnie Papież Jan Paweł II był, jest i zawsze będzie autorytetem. On był pierwszym pielgrzymującym Papieżem. Kochał wszystkich ludzi niezależnie od wyznania i koloru skóry. On zostanie w sercach ludzi na zawsze. Bardzo się cieszę, że mogłam żyć w czasach Jana Pawła II. Dla mnie osoba Jana Pawła II była ważna ponieważ lubił rozmawiać i umiał rozmawiać, chciał też. Mówił przekonywująco, lubił żartować śmiać się z ludźmi. Był i jest bardzo ważny chociaż już nie żyje. DKA 15 lat Dla mnie Jan Paweł II był nauczycielem i prowadził mnie coraz bliżej Boga. Ojciec Święty uczył nas jak kochać więc teraz po jego śmierci to my musimy uczyć jak kochać. Ojciec święty był dla mnie i dla wielu osób pasterzem który prowadził nas do Boga. KMP 15 Dla mnie osoba Jana Pawła II była kimś ważnym w życiu. Czas jego pontyfikatu był czasem pięknym i niezapomnianym. W swoim życiu nauczał ludzi, głównie młodzież, aby jak mówił „otwarli drzwi Chrystusowi”. Twierdził, że to młode pokolenie jest przyszłością świata, i to od nich zależy jego wygląd w przyszłości. To jacy będziemy, i jaką wartością będzie dla nas wiara. Mnie osobiście nauczył tolerancji, szacunku i miłości względem bliźniego. Ufam w Niego, wierze i wiem, że poprzez wykorzystywanie jego próśb i wołań dokonamy cudu. Zjednoczymy świat. Nigdy nie zapomnę tego, jaki był i tego o czym mówił. Na zawsze pozostanie promykiem nadziei w moim sercu. Marlena Ojciec Święty był dla mnie kimś bardzo bliskim mimo, iż osobiście go nie znałem. Na własne oczy widziałem go tylko raz, kiedy był z pielgrzymką w Sosnowcu, ale głównie znam go tylko z telewizji. Śmierć papieża bardzo mną wstrząsnęła i czuje się tak jakby odszedł ktoś z mojej rodziny. Papież oddał nam całe serce. Nie powinniśmy rozpaczać z powodu jego śmierci ponieważ papież ciągle jest wśród nas , pojednany z Bogiem. On patrzy na nas „tam z góry” i ma nad nami opatrzność. Uważam go za wielkiego człowieka, który był głową kościoła, i zastępcą Boga na ziemi. Mimo, że fizycznie nie ma go między nami, my będziemy go mieli w naszych sercach do końca życia. Michał lat 15 Jan Paweł II był dla mnie człowiekiem który kochał wszystkich ludzi. Miłował młodzież a młodzież jego. Pomagał potrzebującym dobrym czynem i słowem. Przebaczał i nawracał tych, którzy zeszli na złą drogę Oliwia lat 15 Jan Paweł II – Papież, ojciec wszystkich ludzi. Był to człowiek, który podczas swojego pontyfikatu, zrobił wiele dobrego! Dla mnie był on osobą o wielkim sercu, w którym zawsze znajdowało się miejsce dla każdego bez względu na kolor skóry czy wyznanie religijne. On kochał każdego i nigdy nie robił przedziałów, że skoro ktoś jest inny, ma inny kolor skóry to jest gorszy, każdy dla niego był taki sam. Miał on władzę, ale nie uważał się za króla, czy kogoś kto ma władzę, nad światem, wiedział że ma władze, ale jej nie używał. Był to człowiek wysokiej rangi o wielkim sercu. Zawsze będziemy o nim pamiętać, zawsze będziemy mieć go w sercu. Nigdy o nim nie zapomnimy, a jego głos i twarz będziemy pamiętać na zawsze. Będziemy mieli zaszczyt opowiadać o nim młodszemu pokoleniu. Paulina kl II „b” Dla mnie Jan Paweł II był człowiekiem, który kochał wszystkich, szczególnie dzieci i młodzież. Bardzo lubił pielgrzymki, dlatego został nazwany pasterzem i pielgrzymem. Każde wypowiedziane przez niego słowa człowiek mógł wziąć sobie do serca. Mówił zawsze językiem prostym, który zawsze docierał do ludzi. Myślę, że już nigdy nie będzie na świecie takiego Papieża jak Jan Paweł II. Tomasz lat 18 Jan Paweł II był dla mnie wyjątkowym człowiekiem i Polakiem. Kochał wszystkich ludzi tak samo, ale najbardziej nas młodzież, kochał i wierzył w nas bo „ my” jak mówił, to my jesteśmy przyszłością tego nie zawsze uczciwego świata. Ludzie byli dla niego wszyscy tacy sami, tak samo ważni. Nie miało dla niego znaczenia, czy człowiek wierzy w Budde czy jest czarny, zawsze wszystkich kochał jednakowo. Potrafił rozmawia z ludźmi, wiele razy żartobliwie ale zawsze szczerze. Jego słowa są nadal dla nas drogowskazami, chociaż Jego już nie ma, ale zawsze po ludziach szczególnie takich jak on zostaje pamięć i miłość która nigdy nie zginie. Kasia 15 lat Papież Jan Paweł II to człowiek, taki, jak my, ale jego piękne przepełnione miłością serce potrafiło zjednoczyć miliony ludzi różnych wiar i narodowości. To Ojciec w którego ramionach wszyscy znaleźli pocieszenie, miłość oraz dobrą rade. To człowiek, którego znał cały świat. Umocnił pozycje kościoła i zjednoczył cały świat. Jan Paweł II to niestrudzony Pielgrzym, który nauczył nas, jak wielkim dobrem jest wolność. Nauczył nas, jak otwierać swe serce i nie bać się świętości, takiej codziennej. Papież nauczył mnie czerpać radość ze służby Bogu i drugiemu człowiekowi. Jego pontyfikat był naznaczony bólem i cierpieniem, jednak godnie znosił te przeszkody. Jan Paweł zmienił cały świat i rozbudził miłość do Boga w wielu ludzkich sercach. Pozostawił nam po sobie niezliczone dobra: wiarę w sens życia, wartość rodziny. Umocnił mnie w wierze kościoła katolickiego i dał mi nadzieje na życie wieczne. Jan Paweł II to człowiek , Ojciec, Nauczyciel, którego życie dało mi rady i wskazówki Dzięki nim mogę godnie żyć a moje serce może być przepełnione miłością i otwarte na wszystkich. Paulina kl. II „b” Papież był dla mnie autorytetem, którego można naśladować. Ceniłam i cenie go za to, ze umiał wybaczać, kochać, i uczyć innych. Miał cel, do którego dążył przez cale życie, czyli do łączenia wszystkich religii. Mimo ze był już człowiekiem w poważnym wieku jeździł po świecie i nauczał, można go nazwać apostołem, który głosił Słowo Boże. Umiał doskonale porozumieć się z młodzieżą. On nigdy nie zginie w mej pamięci. . Ania 14 lat Ojciec Święty (Jan Paweł II) był dla mnie trzecim ojcem. Brałam i biorę przykład z niego. Ojciec potrafił wybaczać nawet najpodlejszym ludziom. Wybaczył nawet człowiekowi, który go postrzelił. On był moim zdaniem drugim Jezusem, który jeździł po świecie i nauczał ludzi słowem Bożym. Ojciec Święty wiele przeżył miał złamana miednice, potem był postrzelony, a na koniec choroba Parkinsona i grypa. Ojciec bardzo mocno się trzymał. Ale organizm przestał być posłuszny. To wielka szkoda, ze ojciec zmarł, ale na zawsze pozostanie w moim sercu. Klaudia Dla mnie osobiście Ojciec Święty jest kimś wielkim takim wyjątkowym. On dla mnie jest autorytetem i dla innych na pewno tez. Na pewno wiem ze już takiego człowieka nigdy nie będzie i zapamiętam go do końca życia . Mateusz kl. 1c Ojciec Święty był dla mnie wielkim autorytetem, człowiekiem, który pojednał cały świat. Umiał rozmawiać ze wszystkimi ludźmi czy to biedni czy bogaci, szczególnie wrażliwy był na głód i biedne dzieci. Zapamiętałem go jako człowieka mądrego i wielkiego z ogromnym poczuciem humoru. Bardzo lubił góry i piesze wędrówki oraz jazdę na nartach. Na zawsze pozostanie mi w pamięci jego uśmiech i spojrzenie pełne dobroci. W przyszłości będę starał się czerpać z jego nauk młodzieży. Kochał ludzi, a ludzie kochali Jego. Michał 1c Dla mnie osobiście Jan Paweł II był świętym, ojcem, poświeconym Bogu, kochającym młodzież i rodzinę, który nosił za nas krzyż, mówił nam abyśmy wierzyli w boga, miłowali go nie obrażali i nie wzywali nadaremno, mówił zawsze, abyśmy się radowali. Uczennica Ojca świętego pamiętam i chciałabym zapamiętać nie jako schorowanego człowieka, ale takiego, jakim był kiedyś, kiedy pomagał, był uśmiechnięty, żartował. Dla mnie to się najbardziej liczyło. Największy podziw budziło we mnie to ile rozwiązał konfliktów i w jaki sposób. Jan Paweł II był człowiekiem bardzo zdolnym i mądrym. Swoimi słowami potrafił zdziałać bardzo wiele. Uczennica Dla mnie Ojciec Św. Jan Paweł II jest prawdziwym autorytetem, gdyż jest to człowiek o otwartym sercu dla każdego. To człowiek o dużej kulturze, który nauczał nas słuchać i wybaczać bliźniemu. Ojciec Św. To człowiek o dużej wartości, która skłania ludzi do pojednania. Jan Paweł II to ojciec narodów, który służył Bogu i ludziom. Próbował zmienić świat na taki aby zapanował nareszcie spokój. Chciałabym wzorować się na takim autorytecie i wspierać się na takim autorytecie i wspierać go. Zawsze pozostanie jego nauka w mojej pamięci. Uczeń kl. Ig. Moim zdaniem Ojciec Św. był jakby moim 3 ojciec dopiero teraz uświadomiłem sobie co zrobił dla naszego kraju i wielu potrzebującym ludziom bardzo cieszę się, że w moim życiu mógłbym zobaczyć papieża, który jest Polakiem, Polakiem którego imię powinien znać cały świat. Ojciec Św. To mój wzór do naśladowania mam nadzieję że jego słowa, którymi jednał ludzi i nauczał ich nie pójdą na marne i że ludzie będą starać się rozwikłać wszystkie konflikty, wojny i że kiedyś świat będzie bezbłędny w którym całe miejsce będą zajmować miłość solidarność ciepło a nie będzie miejsca dla zła. Uczeń lat 14 Jan Paweł II był dla mnie przewodnikiem, dobrym pasterzem, pokazał jak przejść przez życie prostą drogą. To człowiek, który umiłował świat i wszystkich ludzi, że cały oddał się nam, Jego wiara w Jezusa Miłosiernego i Matkę Jego rozeszła się na wszystkich z nas. Pokazał jak przejść przez życie czyniąc dobro i zauważać wszystkich tych najmniejszych. To człowiek wielkiej wiary i wielkiego serca. Będąc już bardzo chorym i powierzał nas temu miłosierdziu. Ten wielki człowiek w swojej ostatniej drodze zgromadził takie rzesze, których nikt przed Nim i po Nim nie zgromadzi Uczeń klasy I gimnazjum Dla nie osobiście Ojciec Święty był wielkim człowiekiem. Dokonał niesamowitych rzeczy, jak chociaż obalenie komunizmu, co nie udało się poprzednim papieżom. Sądzę, że dla wielu ludzi właśnie On stanowi autorytet. Cieszę się, że mieliśmy tak wybitnego rodaka. Uczeń kl. Ic gimnazjum Szczerze mówiąc nie interesowałam się życiem i działalnością Jana Pawła II , dopiero w dniach jego „drogi krzyżowej” zrozumiałam kim jest Ojciec Święty i jak cierpi w ostatnich latach swego życia. Gdy umarł poczułam w sercu pustkę jakbym cos straciła , nie da się tego napisać ani opowiedzieć to się czuje w sercu. Ojciec Święty Jan Paweł II był dla mnie autorytetem , człowiekiem który zrobił najwięcej dla świata, godnym naśladowania. Można powiedzieć ze Karol Wojtyła był naszym nauczycielem który uczył nas jak być dobrym człowiekiem przebaczać innym. Ojciec Święty Jan Paweł II na zawsze pozostanie w mej pamięci . Emilia N. 13 lat Jan Paweł II jest dla mnie autorytetem i idolem. Jest wspaniałym człowiekiem i jest dla mnie jak drugi ojciec. Zrobił dla wszystkich tak wiele. Jego słowa bardzo wielu ludzi a także mnie odmieniły. Kochał wszystkich ludzi. Jest mi bardzo smutno, ze zmarł chociaż wiedziałam ze taka chwila kiedyś nastąpi, ale myślałam ze później. Chciałabym żeby Ojciec Święty dłużej żył. Katarzyna S. 13 lat Dla mnie Papież był największym autorytetem, ponieważ był obrońca najsłabszych oraz pokrzywdzonych bronił prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Nieustannie demaskował niesprawiedliwe konflikty wojenne, promował inicjatywy pokoju i braterstwa wśród wszystkich religii i ludzi. Żarliwie miłował boga, utwierdzał wiarę i dlatego szczerze kochał ludzi. Kamil Dnia 2005 odszedł od nas Jan Paweł II który był dla nas Ojcem. Nie pamiętam czasów gdy ktoś inny był papieżem, dlatego trudno jest mi sobie wyobrazić kogoś na Jego miejscu. Był On dla mnie wielkim autorytetem. Był prawdziwym Ojcem Świętym z „krwi i kości” Karolina lat 14 Jan Paweł II był bardzo dobrym człowiekiem, kochał wszystkich ludzi, bez względu na wiek, pochodzenie czy wyznawana religie. Jako „głowa kościoła katolickiego” przekroczył próg synagogi. Pielgrzymował do wielu krajów, nawet tych najdalszych już zapomnianych. Nakazywał nazywać się wujkiem, a dla mnie był jak drugi ojciec, gdy ktoś czynił źle wybaczał mu. Choć nie spotkałam się z Nim, a tak naprawdę bardzo chciałam , wierze iż teraz jest obecny wśród nas i opiekuje się nami ,,z góry” Monika lat 14 Ojciec święty był i jest dla mnie wspaniałym człowiekiem, którego nigdy nie przestaną podziwiać. Rozumiał zwykłego prostego człowieka. Rozumiał jak żyć kochać i Wierzyc. Dla mnie jest to Wielki i Święty człowiek. Niestrudzone Podróże pasterskie Jana Pawła II po całym świecie rozniosły ciepło chrześcijańskie. Dziękuje Ci Ojcze za wszystko pozostaniesz w mym sercu na zawsze. Dziękuje Ci za Twoja dobroć, miłość za Pontyfikat, za Pielgrzymowanie, za Twoje Cierpienia. Wstawiaj się za nami do Pana abyśmy byli mocni w każdej sprawie. Michał lat 14 Jan Paweł II powinien być dla nas autorytetem. Potrafił on zjednoczyć ludzi rożnego koloru skóry czy wyznania. Kochał i pamiętał o każdym. W moim sercu wraz z odejściem Ojca Świętego pojawiło się troszeczkę pustki. Uważam ze zawsze będziemy pamiętać o Karolu Wojtyle. Na zawsze pozostanie w naszych sercach… Kasia lat 14 Jan Paweł II był przede wszystkim wielkim Polakiem. Był to człowiek mądry i dobry. Jest moim największym autorytetem. Ojciec święty był człowiekiem niezwykłym. Jednał ze sobą zwaśnione narody, był wielkim patriotą. Karol Wojtyła pomagał biednym, chorym, uciśnionym. Był także aktorem, poetą. Mimo, ze ciężko doświadczony przez los i okrutne choroby, potrafił zachować pogodę ducha, ufność i wiarę w dobro człowieka. Potrafił wybaczyć nawet człowiekowi, który targnął się na jego życie. Kochał życie i umiał się nim cieszyć. Takiego papieża nie było w historii Kościoła. Każdym swoim czynem, czynił dobro, cały jego pontyfikat był świadectwem świętości. Zasłużył jak mało, kto na miano świętego. Można by pisać jeszcze wiele, ale te słowa i tak nie wyraża w pełni tego, co czuje. Ten wspaniały i wielki człowiek na zawsze pozostanie w mej pamięci. Jan Paweł II powiedział: „Każdy dług można spłacić czymkolwiek, ale dług miłości można spłacić tylko miłością” Uczennica z klasy 1c

człowiek jest wielki jan paweł ii