Charlotte Tilbury just kicked off a magical Black Friday sale on the brand's best-selling makeup and skincare kits. Right now, you can save up to 30% depending on how much you purchase.
It glided on easily and didn't drag my lips like mattes tend to. Charlotte Tilbury's website claims the Pillow Talk lipstick "enhances the natural hue of your lips," which for me, it did. My bare lips have a medium-pink tone, and the product really played that up and evened it out without adding a ton of pigment.
Step 1: To use, start from the inner corner of the upper eyelid and draw a line as close to the lash line as you can. Step 2: Draw a thin line outwards until you are two thirds towards the outer corner, then extend & lift the line upwards & outwards to create a magical Pillow Talk gaze. Charlotte’s Tip: Use this eyeliner with Instant
First of all, for sure, the Pillow Talk shade is what makes this lipstick so popular. This universal nude shade for this lipstick was created to match beloved lip liner Lip Cheat in PillowTalk. After the lipstick was so warmly welcomed by people of Hollywood and beyond, Charlotte Tilbury launches Pillow Talk makeup collection that now
pillow talk lip cheat - pillow talk ingredients: cyclopentasiloxane, synthetic wax, isododecane, polybutene, hydrogenated cottonseed oil, mica, ceresin, ozokerite, microcrystalline wax/cera microcristallina/cire microcristalline, ethylhexyl palmitate, simmondsia chinensis (jojoba) seed oil, tocopherol, ascorbyl palmitate, silica dimethyl silylate, butylene glycol, caprylyl glycol, sodium
5th May 2020. By Charlotte Tilbury. Charlotte’s NEW! limited-edition Pillow Talk Glow in a Box is a dreamy beauty box featuring Pillow Talk icons for a MAGICAL 20% OFF**! Use these ICONIC makeup treats for the eyes, lips and cheeks to create a fresh, glowing Pillow Talk look for Spring and beyond….
THE ESSENTIAL EYE TOOLS MAKEUP BRUSHES. $90.00. Add to Bag. Shop The Pillow Talk Look in Intense, a makeup look for dark skin tones in the iconic nude-pink shade, featuring lipstick, lip liner, blush and eyeshadow.
T4ZaL. Jeżeli szukacie zamienników słynnej Dusty Rose, to właśnie dla Was przygotowałam dzisiejszy post. Dusty Rose była i chyba wciąż jest, najbardziej pożądaną pomadką marki Anastasia Beverly Hills. Niestety cena i trudna dostępność w Polsce może dla niektórych być nie do przeskoczenia. Absolutnie mnie to nie dziwi bo 130-160zł za pomadkę (w zależności od miejsca zakupu) lub ściąganie jej ze Stanów to naprawdę spora niedogodność. Na szczęście na rynku jest taki wybór produktów, że nie jedna marka ma w swoim portfolio zamiennik Dusty Rose lub pomadkę w bardzo podobnym lub wręcz w identycznym kolorze, ale w znacznie korzystniejszych cenach. Wśród dzisiejszych zamienników znajdziecie tańsze i droższe produkty, więc każda z Was powinna znaleźć coś dla siebie. Idealny zamiennik Dusty Rose? Płynne matowe pomadki marki Anastasia Beverly Hills zawładnęły światem beauty w mgnieniu oka. Jestem pewna, że Dusty Rose nie muszę Wam przedstawiać, bo na pewno doskonale znacie ten kolor. To piękny brudny róż, który w zależności od naszej czerwieni wargowej jest mocniejszy lub delikatniejszy. Zauważyłam, że czasem lubi lekko, ale naprawdę subtelnie wpadać w fiolet. Absolutnie nie ujmuje to jej urodzie, a jest naprawdę prześliczna. Okazuje się, że odcienie brudnego różu w jaśniejszej lub ciemniejszej tonacji to pomadki, których mam w swoich zbiorach najwięcej. Przejrzałam wszystkie, które mam (a trochę tego było)) i wybrałam 6 odcieni, które w większym lub mniejszym stopniu są zbliżone do oryginału. Wśród tej szóstki znalazłam idealny zamiennik Dusty Rose, a nawet dwa i to w całkiem przystępnych cenach. Zoeva, Pure Velours Lips, All is Calm To odcień odrobinę bardziej wpadający w ciepłe tony, ma w sobie delikatne podbicie czerwieni. Na ustach wypada nieco ciemniej niż Dusty Rose, ale to wciąż mój ulubiony kolor z całej trójki ➥ Pure Velours Lips którą posiadam. Jest wygodna w obsłudze, dobrze się ją aplikuję, nie zastyga na całkowicie płaski mat, ale niestety ma średnią trwałość. Nosi się ją wygodnie i kolor naprawdę wygląda bardzo ładnie. Poza MAC Mehr, o której za chwilę wspomnę, to najmniej zbliżony zamiennik Duty Rose z całej szóstki. Cena: ok 45zł. Golden Rose, Velvet Matte, nr 32 To jest ten strzał w dziesiątkę, o którym mówiłam na samym początku. Pomadka z serii Velvet Matte o numerze 32 może nie ma takiej trwałości i takiej wygody aplikacji, ale kolorystycznie to idealny zamiennik Dusty Rose. Ma dokładnie taką samą tonację, tak samo wygląda na ustach i kolor jota w jotę jest taki sam. Byłam w szoku, że mam pod ręką taki świetny odpowiednik, nawet o tym nie wiedząc. Oczywiście nie możemy oczekiwać, że będzie tak dobrze się trzymać jak pomadka ABH (choć tutaj też nie ma rewolucji), ale i tak mamy zamienni Dusty Rose o bardzo przyzwoitej trwałości za bardzo przystępne pieniądze! Cena: 11,90zł Golden Rose, Dream Lips, 530 Wygodna i bardzo tania konturówka, którą zamieściłabym pomiędzy Zoevą, a Gerard Cosmetics. Ten zamiennik Dusty Rose oczywiście nie jest ideałem, ale na ustach jest bardzo zbliżony. Podobnie jak Zoeva ma co nieco cieplejsze tony, ale nie odbiera jej to uroku, a w połączeniu z pomadką MAC Mehr, usta wyglądają naprawdę bardzo podobnie jak przy aplikacji Dusty Rose. Poza tym wiem, że niektóre z Was często sięgają po konturówki – więc to świetna propozycja dla Was! Cena: 6,30zł Gerard Cosmetics, Cher Choć nie jest to najłatwiej dostępna pomadka na świecie, to jest to mój nr 2 wśród zamienników Dusty Rose. Jest minimalnie. MINIMALNIE jaśniejsza po nałożeniu na usta, ale to tylko dlatego, że się czepiam. Ma też świetną trwałość, bardzo wygodnie się ją nosi i choć jak większość matowych pomadek też nieco wysusza usta, to nie mamy tutaj do czynienia z niczym ekstremalnym. ➥ Hydra Matte Liquid Lipstick można zamówić tylko bezpośrednio ze strony producenta, ale tam niezwykle często są bardzo korzystne promocje, również na darmową wysyłkę do PL. Cena: 20$ MAC, Mehr Wybrałam tą pomadkę ze względu na łatwą dostępność, trwałość i piękny kolor. Jest najbardziej różowym odpowiednikiem z całej szóstki zamiennikó Dusty Rose, ale w zależności od czerwieni wargowej jest jaśniejsza lub ciemniejsza. Nałożona na chłodną, ciemniejszą konturówkę może dać taki efekt jak Dusty Rose. Matowa pomadka o satynowo-matowym wykończeniu, która jest bardzo komfortowa na ustach, nie wysusza tak jak większość matowych pomadek, ale ma też delikatnie mniejszą trwałość. Cena: 86zł Huda Beauty, Muse Jeżeli mam być szczera, to mój trzeci i niestety najdroższy zamiennik Dusty Rose wśród dzisiejszych propozycji, ale przynajmniej łatwo dostępny. Ma ultra lekką konsystencję, na ustach jest niezwykle komfortowa i jej kolor jest naprawdę przepiękny. Muszę przyznać, że nie wysusza ust na dłuższą metę, zjada się tworząc estetyczne ombre i jest naprawdę bardzo trwała. Kolor może nie jest idealny, bo minimalnie odbiega od oryginału, ale i tak jest przepiękny. Cena: 119zł. Jeżeli nie zależy Wam na tym, aby koniecznie mieć pomadkę Anastasii Beverly Hills (ja musiałam), to spokojnie możecie sięgnąć po któryś z zamienników. Oczywiście pamiętajcie, że każda pomadka wygląda inaczej w zależności od tego, jaki macie kolor ust, ale większość z nich jest bardzo zbliżona do Dusty Rose, w takim lub innym stopniu, co zresztą widać na zdjęciu. Wszystko zależy od Waszych możliwości finansowych i tego, jak bardzo macie świra na punkcie pomadek. Myślę, że spokojnie możecie kupić sobie na przykład pomadkę Golden Rose i jeżeli kolor Wam się spodoba, wtedy nabyć oryginał. Nic nie stoi na przeszkodzie! Jakiego produktu zamienniki chciałybyście jeszcze poznać?
Pomadkę kupiłam w szale poszukiwania najlepszego koloru. Wtedy zaopatrzyłam się w kilkanaście różnych sztyftów, a ten trafił do mnie głównie ze względu na cenę i kreowanie pomadki jako nudziakowej, codziennej. Pomadka jest dobra - ale nie powala, więc nie zostanie ze mną na dłużej. OPAKOWANIE Opakowanie jest dość zaskakujące, bo całe białe. Część "zatyczkowa" jest zrobiona z białego, miłego w dotyku, matowego plastiku. Czuć, że nie rozpadnie się tak szybko ;) Natomiast część trzymająca sztyft jest w kolorze ciepłego złota, a nawet rosegold. Ładnie się to prezentuje. Niestety wadą takiego rozwiązania kolorystycznego jest fakt, że szybko opakowanie może się pobrudzić, chociażby od długopisu czy innych elementów torebki. Mechanizm wysuwający sztyft jest dość oporny - trochę zbyt oporny. KOLOR Cała linia pomadek ma naprawdę ładne odcienie - dobrze skomponowane, od jasnych do ciemnych, wpadające w chłodne lub ciepłe tony. Myślę, że większość karnacji znajdzie tu coś dla siebie. Ja mam cerę naczynkową, szybko się rumienię, ale jednocześnie odcień skóry jest dość jasny. Z tego powodu trudno mi znaleźć odpowiedni kolor. Natomiast nr 02 HAPPY bardzo pasuje! Nie zaznacza zaczerwienień, jest bardzo elegancki i stonowany. To brudny róż, lekko wpada w ciepły pomarańcz. Na ustach jednak, po odciśnięciu chusteczką, ładnie się prezentuje. Pigmentacja - bardzo dobra. KONSYSTENCJA To pomadka dość satynowa, przyjemna w stosowaniu. Nie jest tępa, ładnie sunie po ustach, zostawiając kolor. Po usunięciu nadmiaru usta się nie kleją, a pomadka mimo półmatowego wykończenia nie roluje się, tylko ładnie wchodzi w strukturę ust. Niestety szminka zaznacza suche skórki, przez co usta nienawilżone nie wyglądają estetycznie. TRWAŁOŚĆ Pomadka nie jest bardzo trwała - zjada się dość szybko, trzeba wielokrotnie poprawiać, w szczególności podczas konsumpcji. Dobre chociaż to, że zjada się dość równomiernie. INNE Ważne jest też dla mnie, jak pomadka wpływa na samą skórę. Nie wysusza jej, ale w moim przypadku alergika - podrażniła skórę ust, powodując przykre pieczenie. Trzeba mieć na uwadze możliwość wystąpienia takich objawów, w szczególności u osób wrażliwych. Poza tym - pomadka ma dość ładny zapach leśnych owoców.
Idealny puder Przed zakupem pudru Charlotte Tilbury zakochana byłam w pudrze sypkim Huda Beauty, ale ku mojemu zaskoczeniu Huda poszła w odstawkę. Co ciekawe, początkowo nie byłam zauroczona kosmetykiem od Charlotte, jednak z czasem go pokochałam. Po pierwsze - opakowanie. Piękne, a jednocześnie użytkowe. Pudry prasowe są znacznie wygodniejsze w stosowaniu, niż pudry sypkie. Nie rozsypują się, nie brudzą wszystkiego dookoła, sprzyjają podróżom. Airbrush Flawless Finish towarzyszył mi na każdym wyjeździe. Po drugie - efekt na skórze. Puder prezentuje się lekko, ponadto wygładza, dodaje odrobinę krycia i nie wysusza. Daje delikatny efekt rozmycia, co cenię ze względu na blizny potrądzikowe. Świetnie utrwala zarówno podkład, jak i korektor. Warto jednak wziąć pod uwagę, że nie jest to puder mocno matujący. Mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, jednak osobom szukającym długotrwałego matu raczej odradzam. Jedyny minus to niewielka pojemność, za którą idzie słaba wydajność, a biorąc pod uwagę cenę... Puder Huda Beauty mam już od trzech lat (o wiele za długo), a w środku wciąż ponad połowa produktu. Charlotte Tilbury jest na wykończeniu po niecałym roku, a makijaż wykonuję maksymalnie 2-3 razy w tygodniu. Przejdź do recenzji
CHARLOTTE TILBURY MATTE REVOLUTION Pillow Talk Pojemność : • Ekstrakt z drzewa szminki i orchidei zmiękcza, chroni i nawilża usta dla młodszych, zdrowych ust • Świecące pigmenty 3D tworzą iluzję rozświetlonych warg, które wydają się szersze i pełniejsze • Trójglicerydy zmieszane z idealną mieszanką olejków i wosków nadadają długotrwały kolor • Rewolucyjna, kwadratowa, ukośna końcówka naśladuje kształt pędzla do ust dla precyzyjnej aplikacji • Idealny do nawilżającej, długotrwałej matowej pomadki, zapewniającej miękkie, kaszmirowe wykończenie • Bez parabenów
Jednym z elementów makijażu, jest rozświetlenie twarzy. Aby uzyskać efekt naturalnego blasku, rozświetlonej skóry producenci prześcigają się w produktach, które mają spełnić tę funkcję. Dzisiaj chcę Wam pokazać dwa, a właściwie jeden. Tańszy zamiennik słynnej Mary Lou Manizer od theBalm. Mowa będzie o rozświetlaczu od Makeup Revolution Golden Lights, który spokojnie może nam zastąpić Mary. Jeżeli jesteście ciekawi jak się sprawuje, jak wygląda i czy faktycznie godnie zastąpi sławny rozświetlacz, zapraszam na post! Rozświetlacz Makeup Revolution Golden Lights jest jednym z kilku rozświetlaczy tej firmy, które możemy dostać na Jest zamknięty w plastikowym opakowaniu, bez lusterka, które mieści w sobie 7,5g produktu, ważnego 12 miesięcy od otwarcia. Golden Lights to rozświetlacz wypiekany, który ma na sobie piękne, wypukłe wytłoczenia, dodające mu szczypty elegancji. Szkoda mi było zacząć go używać, bo naprawdę wygląda ślicznie. Jednakże jak to bywa z wypiekanymi produktami, już widzę, że będzie mega wydajny. Golden Lights jest rozświetlaczem, który możemy stosować na co dzień lub na wieczór. Bez problemu możemy efekt intensyfikować lub zmniejszyć rozświetlenie jakie daje. Jest mocno rozświetlający, ale nie ma w sobie brokatu, dzięki czemu efekt jest naprawdę bardzo naturalny, nawet w mocniejszej wersji. Sprawdziłam go na kilka sposobów. Nałożony na puder, da nam zdecydowanie mocniejszy efekt niż nałożony bezpośrednio na podkład, który później będzie przypudrowany. Podobnie będzie jeżeli na rozświetlacz nałożymy matowy róż, kolory się ze sobą połączą dając piękną mgiełkę naturalnego blasku. Nie osypuje się za bardzo, więc nie ląduje na całej twarzy, należy jednak pamiętać o strzepnięciu pędzla (ale to robimy zawsze, pamiętacie?). Co go łączy z Mary Lou Manizer? Przede wszystkim odcień, ponieważ jest bardzo zbliżony do sławnej Mary. Oba mają złote podtony, które pięknie rozświetlają skórę. Poza odcieniem, żaden z tych rozświetlaczy (tak podkreślę to) nie ma w sobie brokatu, nawet takiego maleńkiego, więc nadają się do używania na co dzień. Poza tym, Golden Lights, za taką cenę (ok. 15zł) ma naprawdę przyzwoitą trwałość. Nie przetrwa bez zmian 12h, ale spokojnie 4-5h wytrzyma, później nieco bladnie i traci intensywność, ale blask wciąż nie znika z twarzy. Poniżej możecie porównać jak oba rozświetlacze wyglądają na skórze. Na górze jest Mary Lou poniżej Golden Lights. Widać między nimi subtelną różnicę, ponieważ rozświetlacz od Makeup Revolution jest nieco cieplejszy, ale nałożony delikatnie pędzlem efekt jest bardzo zbliżony. Lubię ten rozświetlacz, ponieważ można nim uzyskać mega delikatne rozświetlenie, ale i mocny blask na wieczór. Nie jest może, tak bardzo drobno zmielony jak Mary, ale za taką cenę, świetnie daje radę! Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zajmie godne miejsce w moim kufrze. Czy jest to godny zamiennik Mary Lou? Jak najbardziej! Jeżeli nie macie w tym momencie funduszy, aby wydać prawie 70zł na produkt theBalm gorąco polecam Wam zawrócić uwagę na ten produkt od Makeup Revolution. Za niewielką cenę dostajemy produkt, naprawdę świetnej jakości i wiecie co? Byłam bardzo zdziwiona, ponieważ spodziewała się raczej brokatowego placka na twarzy, a tu takie miłe zaskoczenie. Czy warto? Warto, zdecydowanie. Znacie ten rozświetlacz?
charlotte tilbury pillow talk zamiennik